OGŁOSZENIE!!!

Z powodu pojawienia się spamu na blogu z dniem dzisiejszym przywrócona zostaje moderacja komentarzy. Wszelkie informacje możecie Państwo uzyskać pod adresem mailowym konzentrazion.lager@gmail.com



Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Mauthausen, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Mauthausen, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

4 stycznia 2013

5 lat Kacetu Stanisława Grzesiuka-wspomnienia oraz historia życia piórem spisana!

Witam bardzo serdecznie po jakże długiej przerwie w pisaniu.... ostatnio miałem zaszczyt przeczytać książkę Stanisława Grzesiuka, polskiego piewcy folkloru czerniakowskiego, ateisty, pisarza, więźnia aż trzech obozów koncentracyjnych: Dachau, Gusen, Mauthausen.


Stanisław Grzesiuk

za:www.wikipedia.org



Jest to książka opisująca 5 lat które autor przeżył w obozach, Grzesiuk barwnie opisuje swoje lata spędzone w obozach, w pozycji "5 lat kacetu" jest coś niesamowitego, ten humor autora, pomimo sytuacji w której się znalazł. Jak się okaże później, Stanisław Grzesiuk zjedna sobie wielu ludzi do siebie. W książce Stanisława Grzesiuka ukazana jest" recepta" na przeżycie obozów koncentracyjnych, tą receptą są:spryt autora, pomoc kolegom, humor(czasami aż za bardzo) oraz co najważniejsze i najistotniejsze czynny,ale według mnie mocny opór autora wobec kapów i SS-manów obozowych. Więcej nic nie napiszę o książce. Trzeba ją koniecznie w 100% przeczytać!!!!

Grób Stanisława Grzesiuka na wojskowych Powązkach ( za:www.wikipedia.org)
Cytaty Stanisława Grzesiuka( z książki "5 lat kacetu")(za:
http://pl.wikiquote.org)
 Stanisław Grzesiuk -bohater czy szaleniec? dyskusja internautów

Książkę znajdziecie w antykwariatach i bibliotekach!

Książkę z czystym sumieniem polecam!!!


11 grudnia 2010

KL Mauthausen Gusen-Kamienny obóz

Obóz koncentracyjny Mauthausen Gusen to kolejne miejsce kaźni wielu ludzi różnych narodowości oraz kultur.Zapraszam do lektury oraz do zostawiania swoich spostrzeżeń na temat tegoż obozu.

Konzentrazionslager Mauthausen zmienił nazwę w lecie 1940 roku na Mauthausen Gusen.Położony był on w Austrii 20 kilometrów od Linzu.Nazisci założyli go po wcieleniu Austrii do terytorium państwa nazistów.Istnienie jego przypada na lata 1938-1945.

Historia obozu 

Obóz został założony w sierpniu 1938 roku, miał dwóch komendantów: Alberta Sauera oraz   Franza Zireisa.Usytuowanie obozu było jak najbardziej celowe i zgodne z polityką nazistowskich Niemiec obóz Mauthausen został usytuowany przy ogromnych kamieniołomach granitowych.Obóz ten był obozem wzorowanym na KL Dachau i służył do 1940 roku jako miejsce kaźni dla homoseksualistów i innych "elementów aspołecznych" narodowości austryjackiej.Ponad to obóz ten był jako pierwszy założony po za granicami  III Rzeszy.

W roku 1939 założono także obóz w Gusen.Mieścił się on przy zakładach zbrojeniowych i w 1940 roku nastąpiła jego rozbudowa o obóz Mauthausen ponieważ tak zakładano w planie zniszczenia polskiej inteligencji.Uruchomienie nastąpiło w maju 1940 roku , nie długo po uruchomieniu obozu w Gusen nastąpiła budowa podobozu Gusen II.Latem 1940 roku obozy połączyły się w jeden wielki obóz Mauthausen Gusen.
w roku 1944 powstał również obóz kobiecy,gdzie zwożono kobiety m.i.n z Ravensbruck . 5 maja 1945 dokładnie o godzinie 17.00 na teren obozu wkroczyła armia amerykańska. Był to ostatni wyzwolony duży obóz koncentracyjny. Więźniowie i wyzwoliciele dokonali samosądu na złapanych strażnikach SS, których ciała zostały spalone w grobach masowych na oczach lokalnej ludności, przymuszonej niezależnie od wieku do oglądania spalania.

Niemieckie i austriackie firmy korzystające z niewolniczej pracy w Mauthausen-Gusen:

DEST cartel
Accumulatoren-Fabrik AFA (główny niemiecki producent baterii do niemieckich okrętów U-Boot)
Bayer (główny niemiecki producent art. medycznych i lekarstw)
Deutsche Bergwerks- und Hüttenbau
Linz-siedziba Eisenwerke Oberdonau (główny dostawca stali dla niemieckich czołgów Panzer[2])
Flugmotorenwerke Ostmark (producent silników lotniczych)
Otto Eberhard Patronenfabrik (fabryka amunicji)
Heinkel and Messerschmitt (fabryka samolotów a także rakiet V-2)
Hofherr und Schrenz
Lederkopfwerke Bollomark
Teufel UJJ
Österreichische Sauerwerks (producent broni)
PUCH (pojazdy)
Rax-Werke (maszyny i rakiety V-2)
Steyr (fabryka broni)
Steyr-Daimler-Puch cartel (broń i pojazdy)
Universale Hoch und Tiefbau (konstrukcje tuneli Loibl Pass)

Obóz ten był jednym z najcięższych obozów w historii systemu nazistowskiej polityki wyniszczenia narodów europejskich.Przez obóz przeszło 335 000 więźniów, z czego – wedle bardzo zróżnicowanych szacunków – zmarło od 71 000 do 122 000.

Dzieje powojenne obozu 


Już w 1945 roku obywatele sowieccy zaczęli demontować obóz a w szczególności części podziemnej.Tunele zostały wysadzone w powietrze.W latach 1961 -1965 powstało muzeum z incjatywy byłych więźniów.

Galeria zdjęć obozu Mauthausen Gusen 

Galeria z 65 rocznicy wyzwolenia obozu Mauthausen Gusen 

3 października 2010

Bergen Belsen-nazistowski obóz w dolnej Saksonii

Dawno już miałem w zamyśle notatkę o obozie Bergen Belsen jednak odwlekałem jej publikację.Zdecydowałem się jednak na napisanie o tym obozie zagłady, ponieważ jest on na tyle ważny w historii obozów,dlatego też trzeba o nim wspomnieć choćby słówko.

Obóz Bergen Belsen położony był w Saksonii w mieście Bergen stąd też taka jego nazwa.Istniał w latach 1940-1945.Pełnił on wiele  funkcji w nazistowskiej polityce.

Obóz ten został założony w 1939 roku jako obóz dla jeńców wojennych tak zwany Stalag. Od miesiąca lipca 1941 roku przetrzymywano w nim jeńców radzieckich w myśl planu Barbarossa.
Jeńców osadzonych w obozie trzymano praktycznie pod gołym niebem dniami i nocami.Odbiło się to na ich zdrowiu fizycznym oraz psychicznym , stąd też bardzo duża ilość ofiar śmiertelnych.
Obóz rozrósł się do ogromnych rozmiarów i dzielił się na części:

obóz gwiazdy - w którym więziono około 4 tys. holenderskich Żydów przymuszanych do wycieńczającej pracy;
- w kwietniu 1943 roku utworzono Aufenthaltslagers, będący obozem zbiorczym dla kilku tysięcy Żydów przeznaczonych do ewentualnej wymiany za internowanych Niemców;
- w 1943 roku utworzono obóz specjalny dla kilku tysięcy Żydów z Polski, posiadających papiery południowoamerykańskie, wyizolowanych ze względu na swą wiedzę o Zagładzie;
- w obozie neutralnym umieszczono setki Żydów- obywateli krajów neutralnych w II wojnie światowej (np. ze Szwajcarii). Warunki były lżejsze głównie ze względu na brak pracy w komandach;
- w 1944 roku utworzono obóz węgierski, w którym umieszczono Żydów węgierskich których Niemcy chcieli wymienić za pieniądze i dobra z zagranicznymi organizacjami żydowskimi;
- olbrzymi lazaret dla więźniów, miejsce śmierci wielu z nich.
Dodatkowo w obozie znajdowały się wydzielone części dla kobiet.
Pod koniec 1944 roku do Bergen-Belsen zaczęły docierać Marsze Śmierci z ewakuowanych innych obozów koncentracyjnych. Liczba więźniów wzrosła wtedy dwukrotnie. 15 kwietnia 1945 roku obóz został wyzwolony przez wojska brytyjskie. W chwili wyzwolenia w obozie znajdowało się 60 tysięcy więźniów, z których 14 tysięcy zmarło już po wyzwoleniu.
Przez obóz przeszło ogółem 75 tysięcy osób, z których zginęło 48 tysięcy. Do tego trzeba doliczyć śmierć około 20 tys. jeńców wojennych.


Personel obozu Bergen-Belsen

Josef Kramer SS-Hauptsturmführer(kapitan)-ur. 10 XI 1906r. w Monachium. Przydomek "Bestia z Belsen". Z zawodu elektryk, w 1923 został bezrobotnym. Od października 1931r. członek NSDAP (nr 733597) , od czerwca 1932r. członek SS (nr 32217). Jesienią 1935 roku został członkiem załogi SS w KL Esterwegen, skąd na początku 1937 przeniesiono go do komendantury KL Dachau. Tu w okresie między 18 listopada 1937 a 1 sierpnia 1938 roku pełnił funkcję kierownika obozowego urzędu pocztowego. Następnie - do maja 1940 roku - był adiutantem komendanta KL Mauthausen.  W październiku 1940 roku odkomenderowano go do KL Dachau. Od czerwca do listopada 1940 roku był adiutantem komendanta Auschwitz Rudolfa Hoessa,  po czym - od 15 kwietnia 1941 do 15 maja tego roku - był kierownikiem wydziału III w KL Natzweiler-Kramer osobiście uczestniczył z zamordowaniu w Natzweiler około osiemdziesięciorga więźniów, mającym na celu uzupełnienie słynnej kolekcji anatomicznej profesora Hirta z uniwersytetu w Strasburgu, po czym został komendantem tego obozu. Od 8 maja do 25 listopada 1944 roku był komendantem KL Auschwitz-Birkenau, a 1 grudnia 1944 roku objął funkcję komendanta KL Bergen - Belsen, którą pełnił do likwidacji tego obozu. 17 listopada 1945 roku wyrokiem brytyjskiego sądu wojskowego został skazany na karę śmierci w procesie  członków załogi KL Bergen-Belsen. Proces odbywał się w miejscowości Lüneburg. Wyrok wykonano przez powieszenie 13 grudnia 1945 roku o godzinie 12:11 w więzieniu w Hameln.

Dr. Fritz Klein SS-Obersturmführer ur.24.11.1888r. w Codlea(niem. Zeiden) w Rumunii. Volksdeutsch rumuński. W latach 1939-43 pracował w rumuńskiej armii w charakterze lekarza wojskowego, w stopniu kapitana. Z powodu pochodzenia nie został przyjęty do Wehrmahtu, ale "tymczasowo" przyjęty do Waffen-SS 16 maja 1943 roku. W ramach "tymczasowego stosunku pracy" odkomenderowany został w 1944 roku do  KL Auschwitz i przydzielony do obozu kobiecego, obozu cygańskiego i tzw. żydowskiego "obozu rodzinnego", gdzie prowadził selekcje do komory gazowej.  Wraz z ewakuacją KL Auschwitz pod koniec stycznia dotarł do Bergen-Belsen. Następnie służył w Neuengamme od 10 lutego do połowy marca 1945. Był ostatnim naczelnym lekarzem obozu Bergen-Belsen. W procesie w Lüneburgu został skazany na karę śmierci przez powieszenie. Wyrok wykonano 13.12.1945r. w więzieniu w Hameln.

Adolf Haas SS-Hauptsturmführer(kapitan)- ur.19 lipca 1912r. w Siegen. Pierwszy komendant obozu Bergen-Belsen od wiosny 1943 r. do 01.12.1944r. Został zwolniony za niekompetencję w prowadzeniu obozu jak i wywołanie kilku skandali spowodowanych nielegalnymi związkami z kobietami. Podobno zginął 31 marca 1945 roku na froncie wschodnim.


Dr.Siegfried Seidl -SS Obersturmführer-porucznik(ur.24.08.1911r. w Tulln Austria). W 1930 roku wstąpił do NSDAP, a w 1932 do SS. Od 4 grudnia 1941 do 3 lipca 1943 roku był komendantem obozu w Theresienstadt. Od lipca 1943r. do lutego1944 r. był zastępcą Adolfa Haasa. Seidl został po wojnie skazany przez sąd wiedeński 4 października 1946 roku na karę śmierci przez powieszenie, za udział w deportacji Żydów węgierskich. Wyrok wykonano 4 lutego1947r.

Antoni Aurdzieg ur. 15.09.1924 roku w Brześciu. Kapo. 10 lat więzienia, zwolniony 20 marca 1952 roku.


Walter Otto ur. 20.07.1906 r. w Wuppertalu. SS Oberscharführer(sierżant). 15 grudnia 1940 roku wstąpił do SS. Służył w Oranienburgu, a następnie w KL Auschwitz. Od 4 lutego 1945 roku w Bergen-Belsen. Uniewinniony przez Brytyjski Sąd Wojskowy w Lüneburgu.

Kurt Julius Meyer-ur. 23.12.1910 roku w ....Komendant oddziałów wartowniczych. Stanął przed sądem w 1948 roku w  trzecim procesie personelu obozu Bergen-Belsen i otrzymał on wyrok dożywotniego więzienia. Jednak 24 grudnia 1954 roku, z powodu złego stanu zdrowia, został uwolniony. 23 grudnia 1961 r. w dzień swoich urodzin umarł na atak serca.

Medislaw Burgraf-urodzony w Częstochowie. Kapo. Aresztowany przez gestapo 5 sierpnia 1940 roku. Pracował jako "kapo" w Buchenwaldzie, Neuengamme.   Do Bergen-Belsen przybył 9 kwietnia 1945 roku. Skazany przez Brytyjski Sąd Wojskowy w Lüneburgu na 5 lat więzienia, zwolniony  11 sierpnia 1949 roku.

Władysław Ostrowski ur. 27.06.1914r. w Łodzi. Z zawodu był malarzem pokojowym. W 1939 został powołany do polskiej armii i walczył z Armią Czerwoną. W kwietniu 1940 Ostrowski został aresztowany przez gestapo i był początkowo więziony w Łodzi, skąd w sierpniu 1940 przeniesiono go do obozu w Radogoszczy. W marcu 1941 skierowano go do więzienia w Sieradzu, skąd zbiegł pod koniec 1942. W 1944 został aresztowany w Berlinie przez gestapo i 20 października tego roku umieszczony w więzieniu w Moabicie. Pod koniec października 1944 wysłano go do obozu Gross-Rosen, skąd 6 lutego przeniesiono go do obozu Mittelbau-Dora. Wreszcie 10 kwietnia 1945 znalazł się w obozie Bergen-Belsen, gdzie został ustanowiony kapo przez władze SS. W pierwszym procesie załogi Bergen-Belsen został skazany na 15 lat pozbawienia wolności. Z więzienia w zwolniono go 24 czerwca 1955.

Helena Kopper ur.24.02.1910 roku w Polsce w miejscowości Płoki(?). Kapo. Aresztowana przez gestapo 24 czerwca 1940 roku, więziona w Krakowie. 15 października 1940 roku wysłano ją do FKL Ravensbrcük jako "kapo". Następnie od 21 października 1942 roku służyła w KL Auschwitz. W Bergen-Belsen od 27 grudnia 1944 roku. Skazana na 15 lat więzienia przez Brytyjski Sąd Wojskowy w Lüneburgu, zwolniona 26 lutego 1952 roku.

Antoni Polański ur. 24.10.1914 r. w Muszynie. Kapo. Służył w polskiej armii i walczył z Niemcami. Wzięty do niewoli pracował w fabryce. W listopadzie 1939 uciekł z niewoli i wrócił do domu. Pod koniec kwietnia 1941 jego rodzina została aresztowana przez gestapo, które zagroziło, że ją wymorduje jeśli się nie odda w ich ręce. 24 kwietnia 1941 r. oddał się gestapowcom i został wysłany do KL Auschwitz, 10 marca 1943 roku został przeniesiony do Neuengamme. W grudniu 1943 roku przeniesiony został do fabryki w Hanover-Stöcken. Ewakuowany z Hannover-Stöcken  07 lub 08 kwietnia 1945 przyjechał do Bergen -Belsen. Uniewinniony przez Brytyjski Sąd Wojskowy w Lüneburgu. 

Stanisława Starostka "Steni" ur.01.05.1917r. w Tarnowie. Polka, stenotypistka, buchalterka. Najprawdopodobniej działała w polskim ruchu oporu, po aresztowaniu przez gestapo 13 stycznia 1940 roku została skazana na karę śmieci, którą zamieniono na dożywotnie więzienie. 28 kwietnia 1942 roku wywieziona została do obozu w KL Auschwitz jako więźniarkę (numer obozowy 6865).  Starostka   znała dobrze niemiecki i w KL Auschwitz-Birkenau została kapo.  Była postrachem obozu, wsławiła się brutalnością zwłaszcza wobec więźniarek Ukrainek. W lutym 1945 roku została przeniesiona do Bergen-Belsen i została tam Lagerälteste-najwyższa funkcja w administracji obozu w hierarchii funkcji obsadzanych więźniarkami. Skazana na 10 lat więzienia, zwolniona w 1950 roku. Dalsze jej losy nie są znane.

Anneliese Kohlmann ur. 23.03.1921 r. w Hamburgu. Jej ojciec był murarzem, matka gospodynią domową. W 1940 r. została członkinią NSDAP, na początku listopada 1944 r. pracowała jako sprzedawczyni biletów tramwajowych w Hamburgu. Tam też została w listopadzie 1944 r. powołana do personelu pomocniczego SS. Najpierw skierowano ją do podobozu Hamburg - Neugraben (do marca 1945), a następnie do KL Tiefstack niedaleko Hamburga. Według jej niesprawdzonego oświadczenia opuściła ona nielegalnie obóz Tiefstack i rowerem udała się do KL Bergen-Belsen. Tam miała nosić pasiak więzienny, została jednak rozpoznana przez więźniów z Neugraben i Tiefstack i aresztowana 17 kwietnia 1945r. przez Armię Brytyjską. Osadzona w więzieniu w Celle, została skazana w drugim procesie załogi Bergen-Belsen na 2 lata pozbawienia wolności. Całą karę odbyła w więzieniu w Fühlsbüttel.

Hildegard Hahnel. Do Bergen-Belsen przybyła na krótko przed wyzwoleniem obozu. Uniewinniona przez Brytyjski Sąd Wojskowy w Lüneburgu.

Johanne Roth ur.27.01.1913 r. W Bergen-Belsen zaczęła służbę jako "kapo" 27 stycznia 1945 roku. Skazana na 10 lat więzienia przez Brytyjski Sąd Wojskowy w Lüneburgu, zwolniona 14 lutego 1950 roku.


Nie jest to cały personel obozu Bergen Belsen.Są to poszczególne osoby biorące udział w zbrodniczym procederze jakim było mordowanie ludności Żydowskiej.

Miejsce Pamięci Bergen Belsen 

Pierwszy pomnik żydowski powstał na terenie obozu w 1946 roku. W 1966 roku powstała pierwsza wystawa stała na terenie obozu, odnowiona w 1990 roku. Obecnie teren obozu jest udostępniony dla zwiedzających.

GALERIA ZDJĘĆ OBOZU BERGEN BELSEN




1 lipca 2010

Holocaust i ofiary

Drodzy Państwo za pewne wielu z Was zastanawia się ilu ludzi padło ofiarą holocaustu.Zapraszam do lektury.

W miarę posuwania się armii koalicji antyhitlerowskiej wyzwalane były kolejne obozy koncentracyjne - we wschodniej Europie: Majdanek, Auschwitz-Birkenau, na zachodzie Dachau, Mauthausen, Bergen-Belsen. Po raz pierwszy zaczęto otwarcie ujawniać ogrom zbrodni popełnionych przez Niemców dokumentując i publikując zdjęcia i filmy nakręcone w dniach wyzwolenia. Widać na nich stosy zwłok, sylwetki wycieńczonych więźniów, masowe groby, a także ogromne magazyny wypełnione rzeczami odebranymi ofiarom. Wówczas zdano sobie sprawę, że była to zbrodnia bez precedensu w dotychczasowej historii świata.

Jednym z ważniejszych zadań stało się obliczenie liczby poniesionych ofiar. Instytucjami, które dążyły do określenia skali strat były organy sądowe, przygotowujące dokumentację niezbędną do rozpoczynających się procesów zbrodniarzy wojennych. Inną grupą badającą ten problem były instytucje państwowe i społeczne, badające losy współobywateli i starające się jednocześnie ustalić miejsce pobytu osób przesiedlonych, uwięzionych i wywiezionych przez okupanta.

W tych badaniach ważną rolę odgrywały relacje świadków, niekiedy pojedynczych świadków zagłady mieszkańców danej miejscowości. Następnym etapem badań było wykorzystanie dokumentacji niemieckiej - raporty, protokoły i odnalezione archiwa państwowe III Rzeszy, SS i Wehrmachtu, a z czasem zeznania sądowe, pamiętniki i notatki zbrodniarzy. Niestety, najmniej liczne były dokumenty dotyczące bezpośrednio samej Zagłady.
Obozy śmierci zaczęto likwidować już od 1943 roku - zacierając wszelki ślad po dokonanej zbrodni. Miejsca po nich zostały dokładnie oczyszczone (w Treblince specjalne komando zatrudnione było do zbierania każdego odłamka szkła - w obawie, że obecność butelek, fiolek po lekarstwach, i innych naczyń szklanych na niewielkiej przestrzeni w głębi lasu może nasunąć podejrzenia, że w tym miejscu znajdowała się wielka grupa ludzi), następnie splantowane, zasiane trawą i zalesione. Wszystkie dokumenty - listy transportowe, zestawienia i spisy zostały bezpowrotnie zniszczone. Jednocześnie wymordowano ostatnie komanda więźniarskie, biorące udział w likwidacji obozu, unicestwiajac tym samym ostatnich świadków zbrodni.
W obliczu zbliżającego się frontu hitlerowcy rozpoczęli gorączkową likwidację obozów, niszcząc nie tylko infrastrukturę - baraki, krematoria i komory gazowe, lecz także paląc całą dokumentację obozową. Tak było w największym obozie, będącym symbolem Zagłady - w Auchwitz-Birkenau.

Dzięki kilku osobom udało się ocalić część dokumentów, część została z narażeniem życia przekopiowana i ukryta. Z nich w rękach Polaków została tylko niewielka ich częsć, gdyż kilkadziesiat tomów dokumentacji archiwalnej zostało wywiezionych przez Rosjan i umieszczonych w Muzeum Rewolucji w Leningradzie.

Tak więc, podejmujac się próby określenia ilości zamordowanych można było oprzeć się przede wszystkim na dokumentacji wtórnej, jaką były relacje i zeznania. Są to materiały o tyle niepewne, że w większość z nich operuje pojęciami bardzo ogólnymi, takimi jak: "wiele tysięcy", "transport za transportem", "kłębiący się tłum". W wielu z nich ilość podanych ofiar jest znacznie zawyżona, tak jak w relacjach Rudolfa Hoessa, komendanta obozu w Auschwitz, który podał liczbę 4 milionów ofiar. Liczba ta, nieprawdopodobna z przyczyn demograficznych (po zsumowaniu ofiar Birkenau i pozostałych obozów, śmiertelności w gettach oraz działalności Einsatzkommando otrzymywano większą ilość wymordowanych, niż wynosiła liczba Żydów poddanych represjom), funkcjonowała w polskiej i obcej historiografii przez kilkadziesiąt lat jako nienaruszalny aksjomat.
Dopiero w drugiej połowie lat '80 pracownik Państwowego Muzeum w Oświęcimiu, Franciszek Piper opublikował pierwsze wyniki swoich badań nad liczebnością ofiar KL Auschwitz. Wnikliwe badania pozwoliły na określenie ilości zamordowanych - na półtora miliona ofiar, z czego blisko 900 000 to Żydzi zamordowani bezpośrednio po przybyciu do obozu.

Jeszcze większym problemem było ustalenie liczby osób zamordowanych w czterech obozach działających w ramach Akcji Reinhard - Chełmna nad Nerem (Kulmhof), Bełżca, Sobiboru i Treblinki. Trudność wynikała z samej zasady ich funkcjonowania.

Grupy więźniów zatrudnionych w tych obozach były nieliczne (liczyły kilkaset do tysiąca osób), śmiertelność wśród nich była bardzo wysoka, a po likwidacji obozów wszystkich więźniów zamordowano jako "nosicieli tajemnicy państwowej". Skalę problemu obrazuje zestawienie: z Chełmna nad Nerem ocalało 3 więźniów - Podchlebnik, Żurawski i Srebrnik, ten ostatni, ciężko ranny w czasie egzekucji zdołał wydostać się z masowego grobu i ukryć; z Bełżca 2 - Reder i Hirszman. Hirszman przeżył wojnę, został zamordowany w 1946 roku.

Dzięki zbrojnym buntom i zorganizowanym ucieczkom miała szansę uratować się większa grupa więźniów Treblinki oraz Sobiboru. Z pierwszego z nich okupację przeżyło około 70 więźniów, z Bełżca - końca wojny doczekało 53.

Dzięki relacjom złożonym przez garstkę ocalonych można było poznać mechanizm Zagłady zastosowany w obozach śmierci i szacunkowo określić ilość zagazowanych tam osób. Okazało się, że prymitywna metoda zabijania, jaką było duszenie spalinami silnikowymi jak również palenie zwłok na otwartych rusztach, a nie krematoriach, była o wiele skuteczniejsza od metod stosowanych w Birkenau i na Majdanku, gdzie stosowano cyjanowodór i krematoria zamknięte. Franz Suchomel, członek załogi SS w Treblince, po wojnie wyznał, że "Birkenau to była fabryka, natomiast Treblinka to bardzo wydajna linia produkcyjna". Na podstawie analiz wszelkich dostępnych materiałów, udało się określić zarówno czas funkcjonowania, jak i ilość ofiar w poszczególnych ośrodkach zagłady.

W Chełmnie nad Nerem przez 13 miesięcy istnienia obozu zamordowano 152.000 osób [część badaczy nadal przyjmuje liczbę ok. 250.000 - pc];
W Bełżcu - w czasie 10 miesięcy - około 600.000 osób;
W Sobiborze - w czasie 18 miesięcy - około 250.000 osób;
W Treblince - w czasie 13 miesięcy zginęło około 900.000 osób;
W sumie, cztery obozy śmierci pochłonęły około 1.900.000 osób.
Do tej liczby należy dodać 200.000 żydowskich ofiar obozu na Majdanku i 900.000 zamordowanych w Auschwitz-Birkenau oraz ofiary działalności Oddziałów Specjalnych rozstrzeliwujących Żydów zamieszkałych na Wschodzie - 1.300.000 i 500.000 ofiar warunków panujących w gettach - otrzymamy [minimalną - pc] liczbę 4.800.000 Żydów zamordowanych w czasie II wojny światowej.

15 czerwca 2010

KL Płaszów -obóz w dzielnicy Krakowa

Plan obozu w Płaszowie
Utworzony na terenie krakowskich Krzemionek jesienią 1942 r. zarządzeniem niemieckich władz okupacyjnych Krakowa. Do 1944 r. funkcjonował przede wszystkim jako obóz pracy przymusowej dla ludności żydowskiej ze zlikwidowanego krakowskiego getta. Z czasem do obozu zaczęły napływać transporty Żydów z okolicznych miejscowości, małopolski południowo-wschodniej, a także ze Słowacji i Węgier. Transporty były następnie kierowane do obozów pracy na terenie Rzeszy Niemieckiej lub do miejsc natychmiastowej zagłady: Bełżca i Auschwitz.

Powstał również sektor polski oraz przeznaczony dla Polaków ciężki obóz pracy w kamieniołomie należących niegdyś do spółki "Liban".

Podjęto budowę krematorium i komór gazowych, lecz nie zdążono jej dokończyć.

Teren wokół obozu był miejscem licznych egzekucji dokonywanych przez okupanta na więźniach Płaszowa, politycznych więźniach Gestapo oraz cywilnej ludności miasta. W masowych grobach położonych na tych miejscach znalazło się prawdopodobnie od 8.000 - 12.000 ciał, chociaż dokładna liczba rozstrzelanych nie jest znana.

Wzgórze za zlikwidowanym żydowskim cmentarzem stało się miejscem pochówku około 2.000 osób, które zginęły na ulicach Podgórza podczas likwidacji getta w dniach 13-14 marca 1943 roku.

Nie ma pewnych danych dotyczących całkowitej liczby więźniów obozu, gdyż jego dokumentacja zaginęła. Obecnie tę liczbę szacuje się na około 50.000, powojenny raport Komisji ds. Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce określał tę liczbę na 150.000.

Wojnę przeżyli nieliczni z więźniów Płaszowa - wśród nich znalazło się 1.100 krakowskich Żydów ocalonych przez Oskara Schindlera.

HISTORIA OBOZU

Budowę obozu rozpoczęto bezpośrednio po wysiedleniu z krakowskiego getta dnia 28 października 1942 r. Powstawał na terenie Podgórza - miasta położonego na prawych brzegu Wisły, przyłączonego do Krakowa przed I wojną światową jako jego dzielnica. Na terenie budowy znalazły się położone obok siebie dwa cmentarze żydowskie: dawniejszy, należący do gminy podgórskiej oraz cmentarz gminy krakowskiej. Wejście na cmentarz podgórski, założony w 1887 r. znajdowało się od strony ulicy Jerozolimskiej. Cmentarz gminy krakowskiej powstał w 1932 r., gdy brakło miejsc na cmentarzu przy ul. Miodowej i znajdował się od strony ulicy Abrahama. Przy jego wejściu wybudowano piękną halę przedpogrzebową w stylu bizantyjskim, wg projektu inż. Siódmaka.

Teren budowy obozu objął oba cmentarze, razem około 10 hektarów powierzchni. Pierwotnie obóz był przeznaczony dla 2-4 tys. więźniów, w głównej mierze Żydów z likwidowanego getta. Był to teren bardzo trudny: nierówny, pagórkowaty, kamienisty i w dużej części bagnisty. Budowa wymagała ogromnych nakładów pracy, przemieszczania znacznych ilości ziemi i wielkiej pomysłowości ze strony inżynierów prowadzących budowę. Należało postawić baraki mieszkalne i przemysłowe, a także poprowadzić drogi, wodociągi i kanalizację, które musiały sprawnie funkcjonować mimo rosnącej w szybkim tempie liczby więźniów.

Pierwsze prace związane z budową rozpoczęto w połowie 1942 r. Po 28.10.1942 r. (drugiej akcji wysiedlania z getta) zorganizowano w Płaszowie placówkę pod nazwą "Barackenbau". Zatrudnieni w niej Żydzi wychodzili codziennie rano pod eskortą niemieckich żołnierzy z getta do pracy i wracali wieczorem. Sytuacja pracujących w "Barackenbau" od początku była bardzo ciężka. Więźniów zatrzymywano często na noc w niewykończonych barakach, a za zbyt powolne, zdaniem strażników, wykonywanie pracy karano śmiercią. Już w drugiej połowie listopada 1942 r. pracujących skoszarowano na miejscu, w niedokończonych jeszcze barakach, bez światła i urządzeń sanitarnych. Miejscem pobytu tej załogi stał się kamieniołom, niegdyś należący do spółki handlowej "Liban&Ehrenpreis", położony w pobliżu obozu - w późniejszym okresie w tym miejscu powstał obóz karny.

Jednym z pierwszych zadań było zniwelowanie cmentarzy. Pomniki z cmentarza przenoszono na plecach i układano z nich chodniki przed wejściami do biur komendantury. Wykopane zwłoki przerzucano do wspólnych mogił. Większość prac była wykonywana biegiem, w ogromnym tempie, wśród wrzasków i pod bronią strażników. Kierujący obozem starali się jak najszybciej uruchomić w obozie warsztaty rzemieślnicze i przemysłowe, bo tylko to chroniło ich przed skierowaniem na front.

13 marca 1943 r. nastąpiła ostateczna likwidacja krakowskiego getta. Tego dnia przeprowadzono do obozu około 8 000 osób, wybranych według kryterium przydatności do pracy. Pozostali mieszkańcy getta zostali wywiezieni pociągami do obozów śmierci lub zamordowani na miejscu. Więźniów zakwaterowano w niedokończonych barakach, bez wody, ogrzewania, elektryczności i urządzeń sanitarnych.

"Zamyka się za nami brama, ciężka brama starego żydowskiego cmentarza. Maszerujemy dalej, droga wznosi się trochę, trzeba wyciągać nogi z grząskiego błota, wkoło ponuro majaczą sylwetki baraków.
- Mężczyźni na prawo, kobiety na lewo - powiedział tatuś. - O piątej pobudka. Teraz każdy rozlokuje się, gdzie jest miejsce, jutro będą przydzielane stałe miejsca."

Tak wspomina dzień wejścia do obozu Stella Muller-Madej, wówczas 13-letnia dziewczynka.

Obóz stale rozbudowywano. Przybywało więźniów, przywożonych do Płaszowa z gett likwidowanych w mniejszych miejscowościach wokół Krakowa, a w późniejszym okresie ze wschodniej Małopolski, Słowacji, Węgier. Najczęściej Płaszów był dla tych osób jedynie stacją przesiadkową w drodze do obozów zagłady lub obozów pracy, głownie na terenie Niemiec. Przybywało również baraków. Teren obozu ostatecznie objął prawie 80 hektarów, na którym stanęło około 180 baraków mieszkalnych i przemysłowych. W szczytowym okresie przebywało w nim około 25 tys. więźniów. Rozszerzony obszar obozu sięgał od zachodu do ul. Swoszowickiej, od wschodu do ul. Wielickiej, od południa do ul. Pańskiej. Ogrodzenie obozu, podwójne w części zewnętrznej liczyło 4 km. długości. Pomiędzy drutami znajdował się 5-metrowej szerokości korytarz, przeznaczony dla wartowników. Dodatkowo oddzielone od siebie były poszczególne sektory obozu: mieszkalna męska, mieszkalna kobieca, przemysłowa, magazynowa, strefa mieszkaniowa strażników i komendantura, a także inne. Więźniowie mogli przebywać tylko w przeznaczonych dla siebie częściach obozu oraz tam, gdzie posiadali przepustki.

W północno-zachodniej części terenu, na zniwelowanym cmentarzu z resztkami nagrobków umiejscowiono część sanitarną obozu: łaźnie, latryny, odwszalnię i inne. Dalej w kierunku południowym znajdowały się części mieszkalne: kobieca i męska, rozłożone wokół szerokiego plateau, tworzącego plac apelowy. W męskiej części z początkiem roku 1944 wydzielono kilka baraków dla więźniów polskich, które następnie również odgrodzono drutem kolczastym.

Przy skrzyżowaniu ulic SS-Strasse (obecnie ul. Heltmana) i Bergstrasse (główna ulica obozu, oddzielająca część mieszkalną od przemysłowej) znajdował się niewielki kamieniołom, gdzie tłuczono kamienie przeznaczone do budowy. Przy kamieniołomie zaczynał się tor kolejki.

Miejsce to, położone w pobliżu obozowego karceru w Szarym Domu oraz willi komendanta obozu, pochłonęło bardzo wiele ofiar. To stamtąd więźniarki żydowskie i polskie ciągnęły na linach ciężkie wagoniki wypełnione kamieniem, w górę ulicy Heltmana. Kolejkę zwano Mannschaftzug. Do wagoników zaprzęgano po 35 kobiet z każdej strony. Kobiety miały 55 minut na każdy przejazd, wykonywały 12 przejazdów w ciągu 12 godzin pracy. Na każde 100 metrów trasy, różnica poziomów wynosiła 6 metrów. 9 ton kamienia. Polskie kobiety pracowały w dzień, żydowskie w nocy.

W części przemysłowej znajdowały się warsztaty rzemieślnicze i produkcyjne, pracujące na potrzeby niemieckiej armii oraz kadry oficerskiej stacjonującej w Krakowie. Wynikiem pracy więźniów jest wiele obiektów istniejących w Krakowie do dziś - m.in. linia kolejowa biegnąca przez Krzemionki czy ulica Kamińskiego.

Oprócz zakładów konfekcyjnych Madritscha, szyjących mundury dla wojska, w części przemysłowej obozu znajdowały się między innymi warsztaty: ślusarski, stolarski, tapicerski, mechaniki samochodowej, elektryczny, kuśnierski, krawiecki, szewski, papierniczy i drukarnia. W drukarni drukowano między innymi, przeważnie nocą, tajne rozkazy władz niemieckich i dokumenty SS. Zdarzało się, że po zakończeniu pracy drukarzy rozstrzeliwano. W części magazynowej więźniowie również selekcjonowali i naprawiali zrabowane przez Niemców wartościowe przedmioty: biżuterię, zegarki, meble.

Obóz posiadał kilka filii umiejscowionych przy większych zakładach produkcyjnych - jednym z takich podobozów była Fabryka Naczyń Emaliowanych należąca do Oskara Schindlera.

Likwidacja obozu.

W czwartym kwartale 1943 roku, jak również w 1944, szczególnie po zmianie kwalifikacji obozu na koncentracyjny, znacznie zwiększyła się migracja jego mieszkańców. Zaczęły przychodzić transporty z likwidowanych gett i mniejszych obozów. Wiele transportów odchodziło do innych obozów, szczególnie na terenie Niemiec.

Pierwsza selekcja w obozie miała miejsce w maju 1944 r. Komendant wyraził zgodę na przyjęcie transportu około 10.000 Żydów węgierskich, przeznaczonych do pracy w zakładach zbrojeniowych. Aby zrobić dla nich miejsce, skierował do Oświęcimia część dotychczasowych więźniów. 14 maja wywieziono z Płaszowa, prosto do komór gazowych, 1.400 osób, w tym 286 dzieci z tzw. Kinderheimu - dziecięcego baraku. To właśnie tę akcję niektóre dzieci przetrwały, ukrywając się w dołach kloacznych obozowych latryn.

Od 1944 r. prawie codziennie odchodziły z Płaszowa transporty więźniów do Auschwitz, Gross-Rosen, Mauthausen, Flossenbürga i innych miejsc. We wrześniu 1943 przywieziono transport, składający się głównie z kobiet, po likwidacji getta w Tarnowie. W późniejszym czasie te kobiety wywieziono do Stuthoffu. W styczniu 1944 r. przywieziono kilkuset Polaków oraz około 100 Żydów ze zlikwidowanego obozu w Szebni koło Jasła. W tym obozie przebywali Polacy i Żydzi głównie z okolic Tarnowa. W tym samym czasie przybyła grupa Żydów ze zlikwidowanego getta w Bochni. W kwietniu 1944 r. przywieziono kilkadziesiąt rodzin z Borysławia, Drohobycza i Majdanka. Wkrótce ten transport trafił do Oświęcimia.

W maju przywieziono Żydów słowackich - wywieziono ich później w nieznanym kierunku.
W lipcu przyszły transporty Żydów ze Stalowej Woli, z Rzeszowa, Pustkowia i z Mielca.
W sierpniu zlikwidowano podobozy w Wieliczce (Saliny), w Fabryce Kabli i Emalierni Schindlera.
W tym czasie odesłano również około 4.000 osób do Flossenbürga.

Dalsze transporty przybywały głównie z terenów Małopolski Wschodniej i były kierowane do dalszych obozów.
6 sierpnia 1944 wysłano transport 6.000 węgierskich Żydówek do Oświęcimia, a 13 i 14 sierpnia wywieziono 5.000 osób do Mauthausen.
10 października około 600 osób wyjechało do Flossenbürga, a 15 października 4.500 więźniów-mężczyzn do Gross-Rosen. Wśród nich było 700 mężczyzn z listy Schindlera, mających skierowanie do jego fabryki w Brünnlitz. 21 października wyjechał transport około 1000 kobiet do Oświęcimia, wśród nich 300 skierowanych do Brünnlitz.

Jesienią 1944 r. z załogi Płaszowa, liczącej jeszcze we wrześniu około 5.000 Żydów, pozostała jedynie grupa likwidacyjna licząca około 600 osób. Jej zadanie polegało na zacieraniu śladów po istnieniu obozu: grupa rozbierała baraki i urządzenia obozowe, kontynuowała wydobywanie i palenie ciał z masowych grobów.

Ostatnia grupa więźniów została wyprowadzona z obozu pieszo w dniu 15 stycznia 1945 r., na 3 dni przed wkroczeniem do Krakowa wojsk radzieckich.

Komendant obozu, Amon Goeth, został aresztowany przez władze niemieckie 13 września 1944 r. Oskarżono go o korupcję, handel na czarnym rynku oraz łamanie regulaminu obozowego, nie oskarżono jednak o morderstwa czy znęcanie się nad więźniami. Zwolniony z więzienia w styczniu 1945 z powodu cukrzycy, przebywał w sanatorium w Bad Tölz, gdzie tuż po zakończeniu wojny aresztowały go wojska amerykańskie. Uznany za zbrodniarza wojennego, został przekazany władzom polskim. Oskarżony o ludobójstwo i zbrodnie przeciwko ludzkości, stanął przed sądem i został skazany na śmierć przez powieszenie. Wyrok wykonano 13 września 1946 r. w Krakowie.

Masowe egzekucje

Teren obozu stał się również miejscem masowych egzekucji, dokonywanych na polskich więźniach politycznych, Żydach ukrywających się w Krakowie oraz cywilnej ludności miasta. Skazanych przywożono w zakrytych ciężarówkach, między innymi z więzienia na ulicy Montelupich lub z siedziby Gestapo na Pomorskiej. Egzekucje odbywały się już poza ogrodzeniem obozu, po zachodniej stronie, na dwóch wzniesieniach dawnych austriackich szańców. Miejsca te zwane były przez więźniów C-Dołek (lub Lipowy Dołek) i H-Górka. Ciężarówki przyjeżdżały 3-4 razy w tygodniu, z reguły wczesnym rankiem. Na rozkaz esesmana skazani wyskakiwali z samochodu, rozbierali się, schodzili do wykopanego rowu i kładli twarzą do ziemi. Zastrzelonych przysypywano warstwą piasku i ziemi.

Wspomina Stella Müller-Madej:

"Następny dzień nie przyniósł nic nowego. Jak zwykle kilka niewielkich ciężarówek przywiozło ludzi na rozstrzelanie na Górce. W czasie pracy doszedł nas śpiew: "Jeszcze Polska nie...", tu pieśń przerwała seria z karabinów. Następne transporty już nie śpiewały, ludziom zalepiano usta plastrami".

"Dzisiaj znowu przyjechała ciężarówka na Górkę. Wyskakujący z niej ludzie , jak to ostatnio bywa, mają zaklejone usta. Muszą pedantycznie ułożyć zdjęte ubrania i stanąć nad swoim grobem. W tym transporcie jest dwoje dzieci, chłopczyk, sądząc po wzroście, może ma dziesięć, może dwanaście lat, dziewczynka nie więcej niż cztery. Chłopczyk rozbiera się pierwszy, szybko, bardzo szybko, potem rozbiera dziewczynkę. Objął małą, przycisnął jej główkę do swojego brzucha, stoją bez ruchu. Wszyscy w ostatnich sekundach swojego życia stoją równo."

W innym z transportów przywieziono na rozstrzelanie cały orszak ślubny, z parą młodą, księdzem w sutannie, gośćmi weselnymi i orkiestrą.

Z początkiem 1944 roku dostarczono do Płaszowa materiały do budowy krematorium i komór gazowych, jednak być może ze względu na koszty i bliskość komór gazowych Oświęcimia, budowa została uznana za nieopłacalną i nigdy jej nie ukończono.
Wkrótce zwłoki zastrzelonych poczęto ekshumować i spalać na drewnianych platformach. W ten sposób wydobyto i spalono prawdopodobnie wszystkie ciała zakopane w rowach na H-Górce. Z drugiego masowego grobu, C-Dołka, przypuszczalnie nie wydobyto wszystkich ciał i do dziś spoczywają tam ludzkie kości. W taki sam sposób zlikwidowano masowy grób za żydowskim cmentarzem, gdzie były pochowane ofiary z krakowskiego getta. Relacje świadków mówią o wywiezieniu z obszaru obozu 17 ciężarówek ludzkich prochów. Część popiołów prawdopodobnie została rozsypana po całym jego terenie.

28 marca 2010

Więźniarskie marsze śmierci-Ucieczki nazistów przed aliantami.

Witam Państwa,czasy nazistowskie były przepełnione wojną i terrorem.Jedną z form terroru były popularnie zwane przez więźniów obozów koncentracyjnych marsze śmierci.Historię tego haniebnego procederu postaram się przybliżyć w tym artykule.

Marsze śmierci były organizowane przez władzę poszczególnych obozów koncentracyjnych w celu uniknięcia starcia z wojskami alianckimi.Tą formę terroru zaczęto stosować pod koniec wojny,gdy naziści odnosili wiele porażek na frontach.Zazwyczaj marsze śmierci organizowane były parę dni przed nadejściem frontu.Przed marszami SS-mani zacierali ślady swojej zbrodniczej działalności.Więźniowie za równo przed marszem jak i w trakcie byli wyczerpani fizycznie i psychicznie,wędrowali oni przeważnie do III Rzeszy

Ofiary marszu śmierci Oświęcim Wodzisław Śląski

17 stycznia 1944 roku wymaszerowały pierwsze grupy więźniów z Auschwitz ewakuowanych do innych obozów pod kryptonimem Karla. Za główna przyczynę ewakuacji uważa się przyspieszoną ofensywę wiślańsko- odrzańską wojsk sowieckich, która miała uratować obóz. Według danych archiwalnych dowiadujemy się, iż kolumny miały składać się wyłącznie ze zdrowych mężczyzn – w praktyce jednak uczestnikami marszu było wielu chorych. Więźniowie szli pieszo, bez żywności, w czasie wielkich mrozów. Tak naprawdę Esesmani nie nadążali zabijać więźniów, którzy z braku sił nie byli w stanie maszerować dalej.


Najwcześniej bo 17 stycznia wymaszerowały kolumny więźniów z podobozów z Neu Dachs z Jaworzna i Sosnowca, a najpóźniej z podobozu Blechhamer w Blachowni Śląskiej. Trasy tych marszów wiodły przez Pszczynę do Wodzisławia, oraz z Oświęcimia przez Tychy, Mikołów do Gliwic. Najdłuższą trasę około 250 km do pokonania mieli jednak więźniowie z podobozu w Jaworznie.

Marsz nadzorowany był przez uzbrojonych esesmanów, którzy zabijali tych, którzy nie mieli już sił, aby iść dalej. Dziś świadectwem są liczne zbiorowe mogiły, w których spoczywają kobiety i mężczyźni, oraz dzieci. W miejscowościach na trasach marszów ludzie głównie z Górnego Śląska ratowali więźniów, a zbiegłych z kolumn ukrywali w swych domach.

Więźniów z Auschwitz, którzy przetrzymali marsze wywożono pomimo przenikliwego chłodu pociągami z otwartymi wagonami między innymi przez Czechy i Morawy do Obozów Mauthausen, Buchenwald. Wielu jednak, którzy przetrwali Marsze Śmierci zginęło w obozach w głębi Rzeszy.

Początek wielkiej ofensywy Armii Czerwonej w styczniu 1945 r. przyniósł więźniom( jeńcom cywilnym, politycznym i Żydom) Stutthofu nadzieje na zasadnicze zmiany. Więźniowie wiedzieli, iż będzie to ofensywa zwycięska i być może ostatnia. Podejrzewano jednak, iż Stutthof będzie ewakuowany- łudzono się jednak, iż władze hitlerowskie nie zdążą z ewakuacja obozu. Tym czasem Niemcy pakowali zawartość magazynów, wywozili maszyny i zapasy surowców z warsztatów obozu.

25 stycznia 1945 o godzinie 6.00 rozpoczęła się ewakuacja piesza zasadniczej większości więźniów obozu w Stutthofie. Opuściło wtedy obóz około 25 414 więźniów. Rozkaz podpisany przez komendanta obozu Hoppego o zarządzeniu ewakuacji wydał wyższy dowódca SS i policji generał der Waffen SS Katm. W obozie zostali tylko chorzy i niezbędni do likwidacji obozu.

Planowana droga transportowa miała prowadzić ze Stutthofu, dalej przez Mikoszewo, Szewce, Błotnik, Cedry Małe, Cedry Wielkie, Trutnowy, Pruszcz Gdański, Straszyn, Bąkowo, Lublewo, Kolbudy, Niestępowo, Żukowo, Przodkowo, Załęże, Pomieczyno, Luzino, Godetowo, Lębork. Drogę tę przewidziano na siedem dni marszu. Więźniowie podzielono na kolumny liczące po około 1500 ludzi każda, które miały maszerować piątkami. Musiała być zachowana odległość pomiędzy kolumnami około 7 km. Każda z kolumn miała mieć jednego podoficera, pomocników transportu, pracowników ochrony uzbrojonych w pistolety maszynowe i granaty ręczne, oraz dowódcę sztafety psów wraz z psiarnią. Ponadto do rozeznania drogi i przygotowywania kwater wydzielono jednego podoficera i dziesięciu ludzi. Na drogę każdemu wydano prowiant w postaci pół bochenka chleba i pół kostki margaryny. tak rozpoczął się upiorny marsz dla niektórych ostatni w życiu, z uwago na to, iż tempo marszu dla niektórych okazało się mordercze.

Złe warunki atmosferyczne, postoje, konieczność stania po drodze na śniegu pod gołym niebem, marsz, aż do zmroku drogami wysoko zasypanymi śniegiem przy 15 czy nawet 20 stopniowym mrozie dawały swoje. Głód i zmęczenie fizyczne doprowadziło do kompletnego wyczerpania. Dobijanie więźniów podczas marszu było zjawiskiem masowym i dość częstym.

Sytuacja dla więźniów Stutthofu zmieniła się na lepsze, z chwilą przejścia dawnej granicy pomiędzy Wolnym Miastem Gdańsk, a Pomorzem. Natychmiast poszła wieść, iż Stutthof idzie i zmobilizowało to całe społeczeństwo polskie i wszystkie polskie organizacje podziemne do pomocy, aby ułatwić ucieczkę, oraz dostarczyć żywność, oraz ciepłą odzież.

Esesmani na początku oczywiście interweniowali, ale akcja ta była na tyle masowa, że nie mogli zaprzestać interwencji polskiej.

Po 10 - 12 dniowym marszu Ci, którzy przeżyli dotarli do tymczasowych miejsc pobytu, na ogół w stanie całkowitego wyczerpania. Więźniów rozlokowano w pobliżu Lęborka w obozie RAD pod Rybnem, we wsiach Gęś, Łówcz Wielki, Nawcz, oraz Toliszczek, gdzie ulokowano kolumny żeńskie.

Los wszystkich był jednak podobny. Wszędzie panował straszliwy głód, wybuchały epidemie tyfusu i krwawej dyzenterii. Ludzie padali, jak muchy. Niemcy ciężej chorych prowadzili nad wykopany rów i spychali ich w doły.

Ostatecznie w wyniku marszu śmierci z zimna zmarło conajmniej 12 tys. więźniów, a około 4 tysiące więźniów rozstrzelano i utopiono w morzu. Inni z kolei zostali wysłani do Niemiec, do KL Neuengamme i do innych mniejszych obozów.

W połowie marca Armia Czerwona i Wojsko Polskie dotarło do Bałtyku, odcinając w ten sposób Pomorze od Rzeszy. Wojsko niemieckie w tej sytuacji ciężko chorych zostawiło w Rybnie, a reszta z więźniów dotarła do Pucka.

W Pucku Niemcy zamierzali pozostałych więźniów załadować na okręty wojenne. Nie udało im się to, ponieważ przeszkodziła im w tym Armia Czerwona.

Początki obozu koncentracyjnego w Gross Rosen sięgają maja 1940 r.

Po Majdanku, Oświęcimiu w Polsce, Herzogenbush w Holandi i Netzweiler w Badeni- Witembergi Gross Rosen był piątym obozem koncentracyjnym, który hitlerowska III Rzesza traciła w wyniku zwycięskiej ofensywy aliantów. Bardzo dużo więźniów ginęło w transportach ewakuacyjnych, które odbywały się drogą pieszą w głąb Rzeszy.

Tu każdy kto zasłabł, lub z braku siły na chwilę zwolnił tempa marszu zostawał zastrzelony przez SS-mana. Kilka kolumn zdołało wyzwolić na trasach przemarszu zmotoryzowane odziały Armii Radzieckiej i II Armii Wojska Polskiego. Więźniów Gross Rosen rozwieziono głownie do obozów Mauthausen, Flossenburg, Buchenwald, Sachenhausen, Bergen Belsen i Dachau.

W dniach od 17-22 lipca 1944 r. wyruszył marsz śmierci z Majdanka niemieckiego obozu koncentracyjnego, oraz jenieckiego w Lublinie powstałego w 1941 r. Na wieść o zbliżeniu się Armii Czerwonej Niemcy rozpoczęli ewakuację. W dniu 22 lipca w dzień wyzwolenia Lublina, Niemcom udało się ewakuować około 1000 więźniów w tym kobiety i dzieci do obozu w AuschwitzMarsze śmierci prowadziły tak naprawdę donikąd. Były one przedłużeniem cierpień, jakich więźniowie doznali w obozach. Więźniowie nie mieli wyboru: iść, czy nie iść. O tym kto weźmie udział w marszu decydowały władze obozowe, a nie sami więźniowie. Samo nie zgodzenie się na marsz powodował wyrok śmierci na miejscu.


Co do pozostania więźniów w obozie to z reguły władze obozowe mordowały niedobitków, pozostawiając przy życiu taką liczbę więźniów, jaka była konieczna do zacierania śladów "działalności" władz danego obozu. Jedni wychodzili na tym dobrze, a inni bardzo źle.

Marsze pochłonęły wiele tysięcy ofiar, które umierały z niedożywienia, zimna, doznanych ran, i wycieńczenia. Dla wymęczonych ofiar każdy kilometr był wielkim poświęceniem. Szli w temperaturze poniżej 20C. Nawet ci więźniowie, którzy wyszli z obozu w stosunkowo dobrej kondycji fizycznej, nie byli w stanie sprostać trudom marszu. Wyznaczone uprzednio trasy w większości zajmowała ewakuowana niemiecka ludność cywilna i cofające się jednostki Wehrmachtu. Nie można było kontynuować marszu, musiano czekać aż drogi będą wolne. Niektórzy dowódcy podejmowali na własną rękę decyzję o zmianie trasy i prowadzili kolumny bocznymi drogami, jeszcze bardziej trudnymi do przebycia. Często maszerowano nocą. Miejsca postoju wybierano przypadkowo.

Nie było przygotowanych ani miejsc noclegowych ani wyżywienia. Przez pierwsze 3 dni marszu więźniowie nie otrzymali żadnego posiłku. Na nocleg zamykano ich w stodołach, dużych oborach i innych pomieszczeniach gospodarskich, a także w kościołach. Najtrudniejszy dla więźniów okres rozpoczął się 3-4 dnia marszu, kiedy pogoda znacznie pogorszyła się, był mróz, padał gęsty śnieg, oraz wiał wiatr. Padających na śnieg i nie mogących dotrzymać kroku maszerującym rozstrzeliwano. Paradoks, ale można w przybliżeniu założyć, że 1 marsz śmierci pochłonął prawie tyle samo ofiar ile zginęło w zatopionych trzech niemieckich okrętach ewakuacyjnych (Goya, Steuben, Gustloff).

Krajobraz można by było powiedzieć codziennie był ten sam. Wzdłuż drogi leżeli martwi z poprzednich marszów śmierci zabici przez niemieckich esesmanów z poprzednich kolumn. Widok był zawsze taki sam: pasiasta kurtka, pasiaste spodnie, nagie chude dłonie i rany.

Ze wspomnień tych, którzy przeżyli, albo tych którzy oglądali ostanie etapy marszów wynika, iż widzieli oni najbardziej przerażające widoki w swoim życiu. Ludzie doznawali szoku i nie mogli uwierzyć, iż człowieka można było tak poniżyć i zagłodzić. Najbardziej zdumiewające było to, jak człowiek tak wychudzony może to wszystko przeżyć. Ponadto wszędzie panował brud, co doprowadzał do wielu chorób i epidemii. Człowiek w obecnych czasach nie jest w stanie uwierzyć, że coś takiego miało miejsce.

Dziś na trasach marszów śmierci znajdują się liczne pomniki upamiętniające tamte wydarzenia. Liczbę zmarłych szacuje się na około 6 tysięcy, z tego znaleziono i pochowano zaledwie jedną szóstą.
 
Adnotacja:ilustracja pochodzi ze zbiorów Państwowego muzeum w Oświęcimiu














































































































































































2 marca 2010

Theodor Eicke-współtwórca systemu obozów koncentracyjnych


Theodor Eicke jest jedną z najważniejszych postaci w całej historii III Rzeszy.Theodor Eicke wysunął pomysł który zaważył na losach narodów niemalże w całej ogarniętej wojnie Europie.

Postaram się Wam przybliżyć jego sylwetkę.

Theodor Eicke urodził się w roku 1892.Służył w latach 1908-1918 w armii niemieckiej za co otrzymał Krzyż żelazny. Po zakończeniu pierwszej wojny światowej wstąpił do policji.Nadszedł rok 1928 i Eicke zachęcony sukcesami wstąpił do NSDAP a w 1930 do SS tam dzięki talentowi organizacyjnemu został zauważony przez Heinricha Himmlera.W 1933 nastąpił niebywały awans Theodora Eicke bo został mianowany przez samego Himmlera komendantem pierwszego obozu jaki powstał na ziemiach niemieckich w Dachau(dzisiejsza Bawaria).W obozie w Dachau Eicke opracował ogólne zasady obchodzenia się z więźniami przyszłych obozów koncentracyjnych jak i cały ich system.Od momentu opracowania systemu funkcjonowania obozów koncentracyjnych więźniów traktowano jak zwierzęta.Wykorzystano ich także do budowy pierwszego obozu jak i również obozów powstałych w Polsce i w innych krajach Europy okupowanych przez III Rzeszę.Rok 1934 był w życiu Theodora Eicke czasem największego awansu mianowicie został on mianowany na Inspektora obozów koncentracyjnych oraz dowódcę batalionów wartowniczych we wszystkich obozach koncentracyjnych.Nadchodzi rok 1939,Eicke przepełniony sukcesami i awansami decyduje się przeprowadzić reorganizacje systemu działania wszystkich obozów koncentracyjnych.Reorganizacja ta polegała na zlikwidowaniu sieci mniejszych obozów,pozostawiono cztery największe obozy w tym czasie.Były to KL Dachau(obóz wzorcowy),KL Sachsenhausen,KL Buchenwald oraz obóz dla kobiet KL Ravensbruck z jego inicjatywy wybudowano obóz w Mauthausen(dzisiejsza Austria) był to rok 1938.Działania te były ważne dla III Rzeszy pod względem gospodarczym.Hitler w ramach przygotowań do inwazji na zachodnią Europę wydał w październiku 1939 r. zgodę na stworzenie trzech dywizji polowych SS, mających tworzyć rdzeń tzw. Waffen-SS. Jedną z nich stała się złożona z „Trupich Główek” 3 Dywizja SS „Totenkopf”, której zorganizowanie i dowodzenie powierzono Eickemu.Theodor Eicke zmarł w 1943 roku.