Auschwitz - miejsce, które przemawia do nas historią II wojny światowej. 24 maja 2005 zapamiętam do końca życie. To właśnie wtedy odwiedziłem osławiony Oświęcim - miasto małe, lecz znane na cały świat. Niestety, sławę tę wypracowała obecność na terenie miejscowości obozu koncentracyjnego "KL Auschwitz". Odwiedziny w tym największym cmentarzu świata miały wymiar nie tylko historyczny. Będąc świadkiem w centrum zła II wojny światowej, czuje się wiele. Żal, smutek, ale i wściekłość. Momentami brakuje tu już historycznego zafascynowania. Z drugiej strony patrząc, nie myśląc o ofiarach hitlerowskiej fabryki śmierci, przemówi do nas historia. Budynki, zdjęcia, kamienie, narzędzia - to wszystko odkryje przed nami fascynujące rzeczy. Każdy usłyszy inną opowieść, odległe czasy staną się bliższymi niż kiedykolwiek i gdziekolwiek indziej.
Niedawno obchodziliśmy rocznicę wyzwolenia KL Auschwitz. Wiele mówiło się o historii obozu, jeszcze więcej o przemocy nazistowskich oprawców. Obóz pracy, jakim był Auschwitz I pochłonął tysiące ofiar. Pobliska Brzezinka, znana szerzej jako Birkenau, na zawsze pozostanie cmentarzem. Ruiny, zgliszcza - tyle pozostało z hitlerowskiej fabryki śmierci. Tam każdy więzień miał swoją historię. Zajeżdżając na peron nie wiedział jeszcze, jak skończy. Większość trafiała do komór gazowych. Los przyjeżdżających do Auschwitz był w końcowej fazie wojny mocno schematyczny - krótka selekcja, a następnie droga do komory gazowej, gdzie kończyło się życie tysięcy ofiar. Niełatwo jest teraz odtworzyć nazwiska i ilość zamordowanych więźniów, choć przecież do dyspozycji mamy statystyki obozowe oraz wypowiedzi Rudolfa Hössa, który zeznawał przed Trybunałem Wojskowym w Norymberdze.Zazwyczaj pobyt więźnia w Auschwitz trwał 3 miesiące - niewielu było odporniejszych na życie w ciągłym strachu, kampanię obelg i kpin ze strony strażników. Lecz to ludzie ludziom zgotowali ten los... 1950 kg. włosów, tysiące kilogramów sprzętów codziennego użytku oraz ubrań - dzisiaj widzimy to w oświęcimskim muzeum - wszystko zasilić miało przemysł III Rzeszy. Realizowana polityka "ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej", którą rozpoczęła konferencja w Wannsee, przyniosła gwałt i terror na niespotykaną do tej pory skalę. Prześmiewcze słowa "Arbeit macht Frei" pokazują jedynie, jaki stosunek do tzw. "podludzi" mieli oprawcy Adolfa Hitlera. Patrząc na drut kolczasty, otaczający obóz zarówno pracy, jak i śmierci, myślałem - stąd się nie da uciec. Myliłem się. Było ponad 800 śmiałków, z których tylko 144 udało się bezpiecznie wydostać z obozu i nie zostać złapanym. Widziałem cele śmierci, w jednej z nich zginął Maksymilian Kolbe, decydując się umrzeć za jednego ze współwzięźniów. Nasza grupa zobaczyła specjalne miejsca, w których więźniowie odbywali kary - zarówno ciemnice, jak i zwykłe cele. I nasuwało się pytanie - dlaczego? Wyprawę zwieńczyło obejrzenie filmu archiwalnego, który zmontowano na podstawie dokumentów sowieckich. W pewnym momencie na sali rozległ się śmiech. Wśród przebywających zapanowała konsternacja, bo przecież, jak można się śmiać oglądając jedną z największych zbrodni w dziejach ludzkości? Widocznie jednak nie dorośliśmy jako naród, oczywiście w zdecydowanej większości zachowujemy się adekwatnie do miejsca, w którym przebywamy, do umiejętności współczucia. Oby kiedyś młodzież potrafiła zrozumieć czym był terror, eksterminacja i dramat na niewyobrażalną skalę.
II wojna światowa zostawiła po sobie ogromny ślad. I nie jest to już ślad, którego możemy dotknąć, to nie stosy butów, czy walizek. To ślad w psychice człowieka - ślad niemożliwy do zatarcia.
LISTA ZMIAN NA BLOGU GŁÓWNYM/FORUM ZAJEFAJNA
OGŁOSZENIE!!!
Z powodu pojawienia się spamu na blogu z dniem dzisiejszym przywrócona zostaje moderacja komentarzy. Wszelkie informacje możecie Państwo uzyskać pod adresem mailowym konzentrazion.lager@gmail.com
25 maja 2010
20 maja 2010
Karl Frenzel -Bestia Sobiboru

Karl Frenzel urodzony dnia 28 sierpnia 1911 roku był zbrodniarzem hitlerowskim oraz członkiem załogi obozu w Sobiborze w randze SS Oberscharfuhera .Od roku 1930 był członkiem partii NSDAP i SA.Pracował także w fabryce amunicji w mieście Gruneburg.W zamian za bezgraniczne oddanie narodowemu socjalizmowi za co został osobiście uhonorowany przez Adolfa Hitlera.Nominacja ta zmotywowała go do dalszego działania na rzecz państwa nazistów.Brał udział w szeroko zakrojonej akcji T4.
Działalność w Sobiborze
Karl Frenzel okrutnie wpisał się w karty obozu sobiborskiego.Obok Gustawa Wagnera był najokrutniejszym członkiem załogi tegoż obozu.Jego sadystyczne zachowanie napawało lękiem wszystkich więźniów ale i nie tylko.Jego bestialskie zachowanie było haniebnym przykładem okrucieństwa SS-Manów wobec więźniów.W obozie pełnił funkcje kierownika obozuI oraz kierownika tak zwanego Bahnhof kommando.Komando to zajmowało się rozładowywaniem przychodzących transportów do obozu w Sobiborze.Obok Gustawa Wagnera był wykonawcą selekcji do pieca.Przez krótki czas pełnił funkcję komendanta Sobiboru pod nieobecność Paula Reichleitnera.
Dalsze życie Karla Frenzla
Wojna się kończyła i Frenzla aresztowały wojska amerykańskie.Umieszczono go w obozie jenieckim na terenie Monachium.Pod koniec roku 1945 został zwolniony z obozu jenieckiego i zatrudnił się jako technik oświetleniowy w teatrze w Getyndze.Ostateczne aresztowanie nastąpiło dnia 22 marca 1962 roku.Jako jedyny z pośród wszystkich sądzonych w procesie załogi Sobiboru został skazany na dożywocie za zabicie 9 więźniów(zrobił to własnymi rękami) oraz za współudział w mordzie około 160 tysięcy innych więźniów.Ze względu na słabe zdrowie został zwolniony z więzienia w roku 1996.Niedługo po tym fakcie zmarł w Hanowerze.
19 maja 2010
Test katyński -Sprawdź co wiesz o Katyniu!
Witam serdecznie drodzy czytelnicy mego bloga.Pomyślałem sobie,że przed artykułem(będzie dość obszerny i ciekawy)o Katyniu przyda się co nie którym test z wiedzy o Zbrodni katyńskiej i o samym Katyniu.Zapraszam do rozwiązania testu.
By rozwiązać test kliknij TU
UWAGA!Jesli chcecie Państwo sprawdzić wynik testu zarejestrować się trzeba w serwisie z którego pochodzi test wiedzy o Zbrodni katyńskiej. Test jest na czas jednak zalecam jego zatrzymanie.
Z poważaniem
Karol Kurczuk
By rozwiązać test kliknij TU
UWAGA!Jesli chcecie Państwo sprawdzić wynik testu zarejestrować się trzeba w serwisie z którego pochodzi test wiedzy o Zbrodni katyńskiej. Test jest na czas jednak zalecam jego zatrzymanie.
Z poważaniem
Karol Kurczuk
7 maja 2010
Google Chrome udogodnienie dla obcokrajowców odwiedzających bloga!
Foreign Dear blog readers to browse the pages was fast efficient instructs the browser Google Chrome in English version.Click here to Download.
4 maja 2010
Richard Thomalla-Budowniczy Treblinki,Bełżca i Sobiboru

Richard Thomalla zapisał się w historii jako zbrodniarz wojenny najwyższej klasy.Sumiennie wykonywał rozkazy "Panów z góry"
Richard Thomalla urodził się 23 października 1903 roku w miejscowości Annhoff co po Polsku znaczy Gniewkowice.Wraz z Theodorem Eickem był budowniczym obozów śmierci w ramach Akcji Reinhardt .
Thomalla początku istnienia obozów w Treblince,Sobiborze oraz Bełżcu.
Richard Thomalla został rozstrzelany w 1945 roku na ówczesnej Czechosłowacji w miejscowości Jiczyn (z niemieckiego Jitschin)
24 kwietnia 2010
65 rocznica wyzwolenia obozu Stutthoff przed nami!
Dyrektor Muzeum Pan Piotr Tarnowski zaprasza na obchody 65 rocznicy wyzwolenia KL Stutthof dnia
9 maja o godzinie 11:00 pod specjalnym patronatem Marszałka Senatu RP Bogdana Borusewicza.
Zapraszam na nie serdecznie wraz z Panem Piotrem Tarnowskim,dyrektorem Muzeum w Sztutowie.
Program uroczystości do pobrania TU
9 maja o godzinie 11:00 pod specjalnym patronatem Marszałka Senatu RP Bogdana Borusewicza.
Zapraszam na nie serdecznie wraz z Panem Piotrem Tarnowskim,dyrektorem Muzeum w Sztutowie.
Program uroczystości do pobrania TU
Andrzej Bartoszyński"Nieletnim wstęp wzbroniony"-Wspomnienia z pobytu na Pawiaku i w obozie Gross Rosen
O czym jest książka?
"Nieletnim wstęp wzbroniony" to wspomnienia Andrzeja Bartoszyńskiego z lat 1939-1945.Gdy wojna wybucha autor ma 11 lat i jest wychowany w atmosferze patriotyzmu,wstępuje później do organizacji Szare szeregi za co zostaje aresztowany.Andrzej Bartoszyński zostaje osadzony na Pawiaku a następnie w obozie koncentracyjnym Gross Rosen oraz filii obozu Flossenburg koło Litomierzyc.Bartoszyński pisze wspomnienia z tych miejsc jako dorzały emocjonalnie i fizyczne człowiek, mimo to potrafi ukazać tragizm sytuacji widziany oczyma 11 letniego chłopca,jego pobyt w obozach oraz na Pawiaku oraz obraz okupacji widziany oczyma dziecka.
Moja opinia: książka ciekawa i niezwykle przejmująca do głębi.Czytelnik przeniesie się w czasy okupacji i utożsami się razem z bohaterem.Polecam gorąco!
Książkę można dostać w bibliotekach publicznych oraz antykwariatach!
"Nieletnim wstęp wzbroniony" to wspomnienia Andrzeja Bartoszyńskiego z lat 1939-1945.Gdy wojna wybucha autor ma 11 lat i jest wychowany w atmosferze patriotyzmu,wstępuje później do organizacji Szare szeregi za co zostaje aresztowany.Andrzej Bartoszyński zostaje osadzony na Pawiaku a następnie w obozie koncentracyjnym Gross Rosen oraz filii obozu Flossenburg koło Litomierzyc.Bartoszyński pisze wspomnienia z tych miejsc jako dorzały emocjonalnie i fizyczne człowiek, mimo to potrafi ukazać tragizm sytuacji widziany oczyma 11 letniego chłopca,jego pobyt w obozach oraz na Pawiaku oraz obraz okupacji widziany oczyma dziecka.
Moja opinia: książka ciekawa i niezwykle przejmująca do głębi.Czytelnik przeniesie się w czasy okupacji i utożsami się razem z bohaterem.Polecam gorąco!
Książkę można dostać w bibliotekach publicznych oraz antykwariatach!
30 marca 2010
Aleksander "Sasza"Peczerski-Bohater Sobiboru
Aleksander "Sasza" Peczerski jest ważną i pozytywną postacią w historii nie tylko Sobiboru, ale i II wojny światowej.Postrzegany jest do dziś jako dobry organizator ruchu oporu oraz powstania w Sobiborze.Postaram się Państwu przybliżyć w jak najlepszym stopniu jego życiorys.
Życie "Saszy" przed II wojną światową
Aleksander "Sasza" Peczerski przyszedł na świat 22 lutego 1909 w miejscowości Krzemieńczuk na Ukrainie,był oficerem Armii Czerwonej oraz organizatorem jedynego udanego powstania więźniów w Sobiborze.Przed wojną pracował jako elektryk w zakładach naprawczych parowozów w Kamieńczuku.
Czasy wojenne
Już w pierwszym dniu napaści nazistowskich Niemiec na ZSR Peczerski został powołany do wojska ze stopniem wojskowym porucznik rezerwy/Nadeszła jesień 1941 roku i Aleksander "Sasza" Peczerski otrzymał awans do stopnia porucznika ponieważ jego odwaga uratowała życie rannego dowódcy wojsk radzieckich.Niestety w karierze Peczerskiego były i porażki.Pamiętnego roku 1941 podczas tak zwanej akcji "Tajfun" dostał się do niewoli niemieckiej.Przetransportowano go do obozu w Mińsku, gdzie już w lutym 1942 roku zaplanował nieudaną ucieczkę z kilkoma jeńcami.Przy okazji tegoż zdarzenia wyszło na jaw że Aleksander jest Żydem.Przetransportowany został w dniu 23 września 1943 roku do obozu w Sobiborze który nie cieszył się dobrym zdaniem wśród ogółu.
Zbuntowany "Sasza" czyli bunt w Sobiborze
Doświadczenie militarne oraz mądrość Peczerskiego zaowocowało udanym buntem w Sobiborze potocznie zwanym ucieczką z Sobiboru która zakończyła się pełnym sukcesem.Wolność odzyskało około trzystu więźniów w tym i Aleksander Peczerski wraz z Thomasem Toivi Blattem.Zabito w sprytny i przemyślany sposób kilkunastu SS-manów.Opisał to Thomas Blatt w książce pod tytułem "Sobibór zapomniane powstanie",został również nakręcony film pod tytułem "Ucieczka z Sobiboru"O planach ucieczki wiedziało nie wielu więźniów,sam plan opracował i wykonał przy wydatnej pomocy współwięźniów Peczerski.
Peczerski po buncie w Sobiborze
W raz z toważyszami broni Sasza po buncie dostał się do partyzantki na Białorusi.Odłączył się od współwięźniów i podążył ku frontowi.Wraz z zajęciem terenów Białorusi został posądzony o zdradę narodu/W ramach kary skierowano go do batalionu karnego gdzie dosłużył się stopnia kapitana.W Moskwie poznał swoją żonę Olgę Kotową.W roku 1946 została opublikowana praca na temat przeżyć Peczerskiego w Sobiborskim obozie,publikacja odbyła się w Usa w tak zwanej "Czarnej księdze".Praca ta jest świadectwem Holocaustu.
Źyvie "Saszy" po wojnie
Sasza po zakończeniu wojny pracował w teatrze.Nadszedł rok 1948 i Peczerski stracił pracę na skutek antysemickiej kampanii.Przez długi czas po stracie pracy utrzymywała go żona Olga Kotowa którą poznał w szpitalu w Moskwie.Po śmierci przywódcy ZSRR Stalina Peczerski znalazł posadę w fabryce maszyn rolniczych,jak twierdził "Sasza" po wojnie został zesłany do gułagu z którego został zwolniony na skutek wielu pytań o jego los w Sobiborze.Aleksander Peczerski brał udział w procesie przed sądem w sprawie Sobiboru/Zmarł w Rostowie 19 stycznia 1990 roku w wieku 81 lat.Nie otrzymał żadnego nawet najdrobniejszego odznaczenia za postawę w Sobiborze zarówno od władz ZSRR jak i rosyjskich.W 2007 roku odsłonięto tablicę pamiątkową na ścianie rodzinnego domu,jednak postacią wielką stał się dzięki filmowi "Ucieczka z Sobiboru"
Życie "Saszy" przed II wojną światową
Aleksander "Sasza" Peczerski przyszedł na świat 22 lutego 1909 w miejscowości Krzemieńczuk na Ukrainie,był oficerem Armii Czerwonej oraz organizatorem jedynego udanego powstania więźniów w Sobiborze.Przed wojną pracował jako elektryk w zakładach naprawczych parowozów w Kamieńczuku.
Czasy wojenne
Już w pierwszym dniu napaści nazistowskich Niemiec na ZSR Peczerski został powołany do wojska ze stopniem wojskowym porucznik rezerwy/Nadeszła jesień 1941 roku i Aleksander "Sasza" Peczerski otrzymał awans do stopnia porucznika ponieważ jego odwaga uratowała życie rannego dowódcy wojsk radzieckich.Niestety w karierze Peczerskiego były i porażki.Pamiętnego roku 1941 podczas tak zwanej akcji "Tajfun" dostał się do niewoli niemieckiej.Przetransportowano go do obozu w Mińsku, gdzie już w lutym 1942 roku zaplanował nieudaną ucieczkę z kilkoma jeńcami.Przy okazji tegoż zdarzenia wyszło na jaw że Aleksander jest Żydem.Przetransportowany został w dniu 23 września 1943 roku do obozu w Sobiborze który nie cieszył się dobrym zdaniem wśród ogółu.
Zbuntowany "Sasza" czyli bunt w Sobiborze
Doświadczenie militarne oraz mądrość Peczerskiego zaowocowało udanym buntem w Sobiborze potocznie zwanym ucieczką z Sobiboru która zakończyła się pełnym sukcesem.Wolność odzyskało około trzystu więźniów w tym i Aleksander Peczerski wraz z Thomasem Toivi Blattem.Zabito w sprytny i przemyślany sposób kilkunastu SS-manów.Opisał to Thomas Blatt w książce pod tytułem "Sobibór zapomniane powstanie",został również nakręcony film pod tytułem "Ucieczka z Sobiboru"O planach ucieczki wiedziało nie wielu więźniów,sam plan opracował i wykonał przy wydatnej pomocy współwięźniów Peczerski.
Peczerski po buncie w Sobiborze
W raz z toważyszami broni Sasza po buncie dostał się do partyzantki na Białorusi.Odłączył się od współwięźniów i podążył ku frontowi.Wraz z zajęciem terenów Białorusi został posądzony o zdradę narodu/W ramach kary skierowano go do batalionu karnego gdzie dosłużył się stopnia kapitana.W Moskwie poznał swoją żonę Olgę Kotową.W roku 1946 została opublikowana praca na temat przeżyć Peczerskiego w Sobiborskim obozie,publikacja odbyła się w Usa w tak zwanej "Czarnej księdze".Praca ta jest świadectwem Holocaustu.
Źyvie "Saszy" po wojnie
Sasza po zakończeniu wojny pracował w teatrze.Nadszedł rok 1948 i Peczerski stracił pracę na skutek antysemickiej kampanii.Przez długi czas po stracie pracy utrzymywała go żona Olga Kotowa którą poznał w szpitalu w Moskwie.Po śmierci przywódcy ZSRR Stalina Peczerski znalazł posadę w fabryce maszyn rolniczych,jak twierdził "Sasza" po wojnie został zesłany do gułagu z którego został zwolniony na skutek wielu pytań o jego los w Sobiborze.Aleksander Peczerski brał udział w procesie przed sądem w sprawie Sobiboru/Zmarł w Rostowie 19 stycznia 1990 roku w wieku 81 lat.Nie otrzymał żadnego nawet najdrobniejszego odznaczenia za postawę w Sobiborze zarówno od władz ZSRR jak i rosyjskich.W 2007 roku odsłonięto tablicę pamiątkową na ścianie rodzinnego domu,jednak postacią wielką stał się dzięki filmowi "Ucieczka z Sobiboru"
28 marca 2010
Więźniarskie marsze śmierci-Ucieczki nazistów przed aliantami.
Witam Państwa,czasy nazistowskie były przepełnione wojną i terrorem.Jedną z form terroru były popularnie zwane przez więźniów obozów koncentracyjnych marsze śmierci.Historię tego haniebnego procederu postaram się przybliżyć w tym artykule.
Marsze śmierci były organizowane przez władzę poszczególnych obozów koncentracyjnych w celu uniknięcia starcia z wojskami alianckimi.Tą formę terroru zaczęto stosować pod koniec wojny,gdy naziści odnosili wiele porażek na frontach.Zazwyczaj marsze śmierci organizowane były parę dni przed nadejściem frontu.Przed marszami SS-mani zacierali ślady swojej zbrodniczej działalności.Więźniowie za równo przed marszem jak i w trakcie byli wyczerpani fizycznie i psychicznie,wędrowali oni przeważnie do III Rzeszy
Najwcześniej bo 17 stycznia wymaszerowały kolumny więźniów z podobozów z Neu Dachs z Jaworzna i Sosnowca, a najpóźniej z podobozu Blechhamer w Blachowni Śląskiej. Trasy tych marszów wiodły przez Pszczynę do Wodzisławia, oraz z Oświęcimia przez Tychy, Mikołów do Gliwic. Najdłuższą trasę około 250 km do pokonania mieli jednak więźniowie z podobozu w Jaworznie.
Marsz nadzorowany był przez uzbrojonych esesmanów, którzy zabijali tych, którzy nie mieli już sił, aby iść dalej. Dziś świadectwem są liczne zbiorowe mogiły, w których spoczywają kobiety i mężczyźni, oraz dzieci. W miejscowościach na trasach marszów ludzie głównie z Górnego Śląska ratowali więźniów, a zbiegłych z kolumn ukrywali w swych domach.
Więźniów z Auschwitz, którzy przetrzymali marsze wywożono pomimo przenikliwego chłodu pociągami z otwartymi wagonami między innymi przez Czechy i Morawy do Obozów Mauthausen, Buchenwald. Wielu jednak, którzy przetrwali Marsze Śmierci zginęło w obozach w głębi Rzeszy.
Początek wielkiej ofensywy Armii Czerwonej w styczniu 1945 r. przyniósł więźniom( jeńcom cywilnym, politycznym i Żydom) Stutthofu nadzieje na zasadnicze zmiany. Więźniowie wiedzieli, iż będzie to ofensywa zwycięska i być może ostatnia. Podejrzewano jednak, iż Stutthof będzie ewakuowany- łudzono się jednak, iż władze hitlerowskie nie zdążą z ewakuacja obozu. Tym czasem Niemcy pakowali zawartość magazynów, wywozili maszyny i zapasy surowców z warsztatów obozu.
25 stycznia 1945 o godzinie 6.00 rozpoczęła się ewakuacja piesza zasadniczej większości więźniów obozu w Stutthofie. Opuściło wtedy obóz około 25 414 więźniów. Rozkaz podpisany przez komendanta obozu Hoppego o zarządzeniu ewakuacji wydał wyższy dowódca SS i policji generał der Waffen SS Katm. W obozie zostali tylko chorzy i niezbędni do likwidacji obozu.
Planowana droga transportowa miała prowadzić ze Stutthofu, dalej przez Mikoszewo, Szewce, Błotnik, Cedry Małe, Cedry Wielkie, Trutnowy, Pruszcz Gdański, Straszyn, Bąkowo, Lublewo, Kolbudy, Niestępowo, Żukowo, Przodkowo, Załęże, Pomieczyno, Luzino, Godetowo, Lębork. Drogę tę przewidziano na siedem dni marszu. Więźniowie podzielono na kolumny liczące po około 1500 ludzi każda, które miały maszerować piątkami. Musiała być zachowana odległość pomiędzy kolumnami około 7 km. Każda z kolumn miała mieć jednego podoficera, pomocników transportu, pracowników ochrony uzbrojonych w pistolety maszynowe i granaty ręczne, oraz dowódcę sztafety psów wraz z psiarnią. Ponadto do rozeznania drogi i przygotowywania kwater wydzielono jednego podoficera i dziesięciu ludzi. Na drogę każdemu wydano prowiant w postaci pół bochenka chleba i pół kostki margaryny. tak rozpoczął się upiorny marsz dla niektórych ostatni w życiu, z uwago na to, iż tempo marszu dla niektórych okazało się mordercze.
Złe warunki atmosferyczne, postoje, konieczność stania po drodze na śniegu pod gołym niebem, marsz, aż do zmroku drogami wysoko zasypanymi śniegiem przy 15 czy nawet 20 stopniowym mrozie dawały swoje. Głód i zmęczenie fizyczne doprowadziło do kompletnego wyczerpania. Dobijanie więźniów podczas marszu było zjawiskiem masowym i dość częstym.
Sytuacja dla więźniów Stutthofu zmieniła się na lepsze, z chwilą przejścia dawnej granicy pomiędzy Wolnym Miastem Gdańsk, a Pomorzem. Natychmiast poszła wieść, iż Stutthof idzie i zmobilizowało to całe społeczeństwo polskie i wszystkie polskie organizacje podziemne do pomocy, aby ułatwić ucieczkę, oraz dostarczyć żywność, oraz ciepłą odzież.
Esesmani na początku oczywiście interweniowali, ale akcja ta była na tyle masowa, że nie mogli zaprzestać interwencji polskiej.
Po 10 - 12 dniowym marszu Ci, którzy przeżyli dotarli do tymczasowych miejsc pobytu, na ogół w stanie całkowitego wyczerpania. Więźniów rozlokowano w pobliżu Lęborka w obozie RAD pod Rybnem, we wsiach Gęś, Łówcz Wielki, Nawcz, oraz Toliszczek, gdzie ulokowano kolumny żeńskie.
Los wszystkich był jednak podobny. Wszędzie panował straszliwy głód, wybuchały epidemie tyfusu i krwawej dyzenterii. Ludzie padali, jak muchy. Niemcy ciężej chorych prowadzili nad wykopany rów i spychali ich w doły.
Ostatecznie w wyniku marszu śmierci z zimna zmarło conajmniej 12 tys. więźniów, a około 4 tysiące więźniów rozstrzelano i utopiono w morzu. Inni z kolei zostali wysłani do Niemiec, do KL Neuengamme i do innych mniejszych obozów.
W połowie marca Armia Czerwona i Wojsko Polskie dotarło do Bałtyku, odcinając w ten sposób Pomorze od Rzeszy. Wojsko niemieckie w tej sytuacji ciężko chorych zostawiło w Rybnie, a reszta z więźniów dotarła do Pucka.
W Pucku Niemcy zamierzali pozostałych więźniów załadować na okręty wojenne. Nie udało im się to, ponieważ przeszkodziła im w tym Armia Czerwona.
Początki obozu koncentracyjnego w Gross Rosen sięgają maja 1940 r.
Po Majdanku, Oświęcimiu w Polsce, Herzogenbush w Holandi i Netzweiler w Badeni- Witembergi Gross Rosen był piątym obozem koncentracyjnym, który hitlerowska III Rzesza traciła w wyniku zwycięskiej ofensywy aliantów. Bardzo dużo więźniów ginęło w transportach ewakuacyjnych, które odbywały się drogą pieszą w głąb Rzeszy.
Tu każdy kto zasłabł, lub z braku siły na chwilę zwolnił tempa marszu zostawał zastrzelony przez SS-mana. Kilka kolumn zdołało wyzwolić na trasach przemarszu zmotoryzowane odziały Armii Radzieckiej i II Armii Wojska Polskiego. Więźniów Gross Rosen rozwieziono głownie do obozów Mauthausen, Flossenburg, Buchenwald, Sachenhausen, Bergen Belsen i Dachau.
W dniach od 17-22 lipca 1944 r. wyruszył marsz śmierci z Majdanka niemieckiego obozu koncentracyjnego, oraz jenieckiego w Lublinie powstałego w 1941 r. Na wieść o zbliżeniu się Armii Czerwonej Niemcy rozpoczęli ewakuację. W dniu 22 lipca w dzień wyzwolenia Lublina, Niemcom udało się ewakuować około 1000 więźniów w tym kobiety i dzieci do obozu w AuschwitzMarsze śmierci prowadziły tak naprawdę donikąd. Były one przedłużeniem cierpień, jakich więźniowie doznali w obozach. Więźniowie nie mieli wyboru: iść, czy nie iść. O tym kto weźmie udział w marszu decydowały władze obozowe, a nie sami więźniowie. Samo nie zgodzenie się na marsz powodował wyrok śmierci na miejscu.
Co do pozostania więźniów w obozie to z reguły władze obozowe mordowały niedobitków, pozostawiając przy życiu taką liczbę więźniów, jaka była konieczna do zacierania śladów "działalności" władz danego obozu. Jedni wychodzili na tym dobrze, a inni bardzo źle.
Marsze pochłonęły wiele tysięcy ofiar, które umierały z niedożywienia, zimna, doznanych ran, i wycieńczenia. Dla wymęczonych ofiar każdy kilometr był wielkim poświęceniem. Szli w temperaturze poniżej 20C. Nawet ci więźniowie, którzy wyszli z obozu w stosunkowo dobrej kondycji fizycznej, nie byli w stanie sprostać trudom marszu. Wyznaczone uprzednio trasy w większości zajmowała ewakuowana niemiecka ludność cywilna i cofające się jednostki Wehrmachtu. Nie można było kontynuować marszu, musiano czekać aż drogi będą wolne. Niektórzy dowódcy podejmowali na własną rękę decyzję o zmianie trasy i prowadzili kolumny bocznymi drogami, jeszcze bardziej trudnymi do przebycia. Często maszerowano nocą. Miejsca postoju wybierano przypadkowo.
Nie było przygotowanych ani miejsc noclegowych ani wyżywienia. Przez pierwsze 3 dni marszu więźniowie nie otrzymali żadnego posiłku. Na nocleg zamykano ich w stodołach, dużych oborach i innych pomieszczeniach gospodarskich, a także w kościołach. Najtrudniejszy dla więźniów okres rozpoczął się 3-4 dnia marszu, kiedy pogoda znacznie pogorszyła się, był mróz, padał gęsty śnieg, oraz wiał wiatr. Padających na śnieg i nie mogących dotrzymać kroku maszerującym rozstrzeliwano. Paradoks, ale można w przybliżeniu założyć, że 1 marsz śmierci pochłonął prawie tyle samo ofiar ile zginęło w zatopionych trzech niemieckich okrętach ewakuacyjnych (Goya, Steuben, Gustloff).
Krajobraz można by było powiedzieć codziennie był ten sam. Wzdłuż drogi leżeli martwi z poprzednich marszów śmierci zabici przez niemieckich esesmanów z poprzednich kolumn. Widok był zawsze taki sam: pasiasta kurtka, pasiaste spodnie, nagie chude dłonie i rany.
Ze wspomnień tych, którzy przeżyli, albo tych którzy oglądali ostanie etapy marszów wynika, iż widzieli oni najbardziej przerażające widoki w swoim życiu. Ludzie doznawali szoku i nie mogli uwierzyć, iż człowieka można było tak poniżyć i zagłodzić. Najbardziej zdumiewające było to, jak człowiek tak wychudzony może to wszystko przeżyć. Ponadto wszędzie panował brud, co doprowadzał do wielu chorób i epidemii. Człowiek w obecnych czasach nie jest w stanie uwierzyć, że coś takiego miało miejsce.
Dziś na trasach marszów śmierci znajdują się liczne pomniki upamiętniające tamte wydarzenia. Liczbę zmarłych szacuje się na około 6 tysięcy, z tego znaleziono i pochowano zaledwie jedną szóstą.
Adnotacja:ilustracja pochodzi ze zbiorów Państwowego muzeum w Oświęcimiu
Marsze śmierci były organizowane przez władzę poszczególnych obozów koncentracyjnych w celu uniknięcia starcia z wojskami alianckimi.Tą formę terroru zaczęto stosować pod koniec wojny,gdy naziści odnosili wiele porażek na frontach.Zazwyczaj marsze śmierci organizowane były parę dni przed nadejściem frontu.Przed marszami SS-mani zacierali ślady swojej zbrodniczej działalności.Więźniowie za równo przed marszem jak i w trakcie byli wyczerpani fizycznie i psychicznie,wędrowali oni przeważnie do III Rzeszy
17 stycznia 1944 roku wymaszerowały pierwsze grupy więźniów z Auschwitz ewakuowanych do innych obozów pod kryptonimem Karla. Za główna przyczynę ewakuacji uważa się przyspieszoną ofensywę wiślańsko- odrzańską wojsk sowieckich, która miała uratować obóz. Według danych archiwalnych dowiadujemy się, iż kolumny miały składać się wyłącznie ze zdrowych mężczyzn – w praktyce jednak uczestnikami marszu było wielu chorych. Więźniowie szli pieszo, bez żywności, w czasie wielkich mrozów. Tak naprawdę Esesmani nie nadążali zabijać więźniów, którzy z braku sił nie byli w stanie maszerować dalej.
Najwcześniej bo 17 stycznia wymaszerowały kolumny więźniów z podobozów z Neu Dachs z Jaworzna i Sosnowca, a najpóźniej z podobozu Blechhamer w Blachowni Śląskiej. Trasy tych marszów wiodły przez Pszczynę do Wodzisławia, oraz z Oświęcimia przez Tychy, Mikołów do Gliwic. Najdłuższą trasę około 250 km do pokonania mieli jednak więźniowie z podobozu w Jaworznie.
Marsz nadzorowany był przez uzbrojonych esesmanów, którzy zabijali tych, którzy nie mieli już sił, aby iść dalej. Dziś świadectwem są liczne zbiorowe mogiły, w których spoczywają kobiety i mężczyźni, oraz dzieci. W miejscowościach na trasach marszów ludzie głównie z Górnego Śląska ratowali więźniów, a zbiegłych z kolumn ukrywali w swych domach.
Więźniów z Auschwitz, którzy przetrzymali marsze wywożono pomimo przenikliwego chłodu pociągami z otwartymi wagonami między innymi przez Czechy i Morawy do Obozów Mauthausen, Buchenwald. Wielu jednak, którzy przetrwali Marsze Śmierci zginęło w obozach w głębi Rzeszy.
Początek wielkiej ofensywy Armii Czerwonej w styczniu 1945 r. przyniósł więźniom( jeńcom cywilnym, politycznym i Żydom) Stutthofu nadzieje na zasadnicze zmiany. Więźniowie wiedzieli, iż będzie to ofensywa zwycięska i być może ostatnia. Podejrzewano jednak, iż Stutthof będzie ewakuowany- łudzono się jednak, iż władze hitlerowskie nie zdążą z ewakuacja obozu. Tym czasem Niemcy pakowali zawartość magazynów, wywozili maszyny i zapasy surowców z warsztatów obozu.
25 stycznia 1945 o godzinie 6.00 rozpoczęła się ewakuacja piesza zasadniczej większości więźniów obozu w Stutthofie. Opuściło wtedy obóz około 25 414 więźniów. Rozkaz podpisany przez komendanta obozu Hoppego o zarządzeniu ewakuacji wydał wyższy dowódca SS i policji generał der Waffen SS Katm. W obozie zostali tylko chorzy i niezbędni do likwidacji obozu.
Planowana droga transportowa miała prowadzić ze Stutthofu, dalej przez Mikoszewo, Szewce, Błotnik, Cedry Małe, Cedry Wielkie, Trutnowy, Pruszcz Gdański, Straszyn, Bąkowo, Lublewo, Kolbudy, Niestępowo, Żukowo, Przodkowo, Załęże, Pomieczyno, Luzino, Godetowo, Lębork. Drogę tę przewidziano na siedem dni marszu. Więźniowie podzielono na kolumny liczące po około 1500 ludzi każda, które miały maszerować piątkami. Musiała być zachowana odległość pomiędzy kolumnami około 7 km. Każda z kolumn miała mieć jednego podoficera, pomocników transportu, pracowników ochrony uzbrojonych w pistolety maszynowe i granaty ręczne, oraz dowódcę sztafety psów wraz z psiarnią. Ponadto do rozeznania drogi i przygotowywania kwater wydzielono jednego podoficera i dziesięciu ludzi. Na drogę każdemu wydano prowiant w postaci pół bochenka chleba i pół kostki margaryny. tak rozpoczął się upiorny marsz dla niektórych ostatni w życiu, z uwago na to, iż tempo marszu dla niektórych okazało się mordercze.
Złe warunki atmosferyczne, postoje, konieczność stania po drodze na śniegu pod gołym niebem, marsz, aż do zmroku drogami wysoko zasypanymi śniegiem przy 15 czy nawet 20 stopniowym mrozie dawały swoje. Głód i zmęczenie fizyczne doprowadziło do kompletnego wyczerpania. Dobijanie więźniów podczas marszu było zjawiskiem masowym i dość częstym.
Sytuacja dla więźniów Stutthofu zmieniła się na lepsze, z chwilą przejścia dawnej granicy pomiędzy Wolnym Miastem Gdańsk, a Pomorzem. Natychmiast poszła wieść, iż Stutthof idzie i zmobilizowało to całe społeczeństwo polskie i wszystkie polskie organizacje podziemne do pomocy, aby ułatwić ucieczkę, oraz dostarczyć żywność, oraz ciepłą odzież.
Esesmani na początku oczywiście interweniowali, ale akcja ta była na tyle masowa, że nie mogli zaprzestać interwencji polskiej.
Po 10 - 12 dniowym marszu Ci, którzy przeżyli dotarli do tymczasowych miejsc pobytu, na ogół w stanie całkowitego wyczerpania. Więźniów rozlokowano w pobliżu Lęborka w obozie RAD pod Rybnem, we wsiach Gęś, Łówcz Wielki, Nawcz, oraz Toliszczek, gdzie ulokowano kolumny żeńskie.
Los wszystkich był jednak podobny. Wszędzie panował straszliwy głód, wybuchały epidemie tyfusu i krwawej dyzenterii. Ludzie padali, jak muchy. Niemcy ciężej chorych prowadzili nad wykopany rów i spychali ich w doły.
Ostatecznie w wyniku marszu śmierci z zimna zmarło conajmniej 12 tys. więźniów, a około 4 tysiące więźniów rozstrzelano i utopiono w morzu. Inni z kolei zostali wysłani do Niemiec, do KL Neuengamme i do innych mniejszych obozów.
W połowie marca Armia Czerwona i Wojsko Polskie dotarło do Bałtyku, odcinając w ten sposób Pomorze od Rzeszy. Wojsko niemieckie w tej sytuacji ciężko chorych zostawiło w Rybnie, a reszta z więźniów dotarła do Pucka.
W Pucku Niemcy zamierzali pozostałych więźniów załadować na okręty wojenne. Nie udało im się to, ponieważ przeszkodziła im w tym Armia Czerwona.
Początki obozu koncentracyjnego w Gross Rosen sięgają maja 1940 r.
Po Majdanku, Oświęcimiu w Polsce, Herzogenbush w Holandi i Netzweiler w Badeni- Witembergi Gross Rosen był piątym obozem koncentracyjnym, który hitlerowska III Rzesza traciła w wyniku zwycięskiej ofensywy aliantów. Bardzo dużo więźniów ginęło w transportach ewakuacyjnych, które odbywały się drogą pieszą w głąb Rzeszy.
Tu każdy kto zasłabł, lub z braku siły na chwilę zwolnił tempa marszu zostawał zastrzelony przez SS-mana. Kilka kolumn zdołało wyzwolić na trasach przemarszu zmotoryzowane odziały Armii Radzieckiej i II Armii Wojska Polskiego. Więźniów Gross Rosen rozwieziono głownie do obozów Mauthausen, Flossenburg, Buchenwald, Sachenhausen, Bergen Belsen i Dachau.
W dniach od 17-22 lipca 1944 r. wyruszył marsz śmierci z Majdanka niemieckiego obozu koncentracyjnego, oraz jenieckiego w Lublinie powstałego w 1941 r. Na wieść o zbliżeniu się Armii Czerwonej Niemcy rozpoczęli ewakuację. W dniu 22 lipca w dzień wyzwolenia Lublina, Niemcom udało się ewakuować około 1000 więźniów w tym kobiety i dzieci do obozu w AuschwitzMarsze śmierci prowadziły tak naprawdę donikąd. Były one przedłużeniem cierpień, jakich więźniowie doznali w obozach. Więźniowie nie mieli wyboru: iść, czy nie iść. O tym kto weźmie udział w marszu decydowały władze obozowe, a nie sami więźniowie. Samo nie zgodzenie się na marsz powodował wyrok śmierci na miejscu.
Co do pozostania więźniów w obozie to z reguły władze obozowe mordowały niedobitków, pozostawiając przy życiu taką liczbę więźniów, jaka była konieczna do zacierania śladów "działalności" władz danego obozu. Jedni wychodzili na tym dobrze, a inni bardzo źle.
Marsze pochłonęły wiele tysięcy ofiar, które umierały z niedożywienia, zimna, doznanych ran, i wycieńczenia. Dla wymęczonych ofiar każdy kilometr był wielkim poświęceniem. Szli w temperaturze poniżej 20C. Nawet ci więźniowie, którzy wyszli z obozu w stosunkowo dobrej kondycji fizycznej, nie byli w stanie sprostać trudom marszu. Wyznaczone uprzednio trasy w większości zajmowała ewakuowana niemiecka ludność cywilna i cofające się jednostki Wehrmachtu. Nie można było kontynuować marszu, musiano czekać aż drogi będą wolne. Niektórzy dowódcy podejmowali na własną rękę decyzję o zmianie trasy i prowadzili kolumny bocznymi drogami, jeszcze bardziej trudnymi do przebycia. Często maszerowano nocą. Miejsca postoju wybierano przypadkowo.
Nie było przygotowanych ani miejsc noclegowych ani wyżywienia. Przez pierwsze 3 dni marszu więźniowie nie otrzymali żadnego posiłku. Na nocleg zamykano ich w stodołach, dużych oborach i innych pomieszczeniach gospodarskich, a także w kościołach. Najtrudniejszy dla więźniów okres rozpoczął się 3-4 dnia marszu, kiedy pogoda znacznie pogorszyła się, był mróz, padał gęsty śnieg, oraz wiał wiatr. Padających na śnieg i nie mogących dotrzymać kroku maszerującym rozstrzeliwano. Paradoks, ale można w przybliżeniu założyć, że 1 marsz śmierci pochłonął prawie tyle samo ofiar ile zginęło w zatopionych trzech niemieckich okrętach ewakuacyjnych (Goya, Steuben, Gustloff).
Krajobraz można by było powiedzieć codziennie był ten sam. Wzdłuż drogi leżeli martwi z poprzednich marszów śmierci zabici przez niemieckich esesmanów z poprzednich kolumn. Widok był zawsze taki sam: pasiasta kurtka, pasiaste spodnie, nagie chude dłonie i rany.
Ze wspomnień tych, którzy przeżyli, albo tych którzy oglądali ostanie etapy marszów wynika, iż widzieli oni najbardziej przerażające widoki w swoim życiu. Ludzie doznawali szoku i nie mogli uwierzyć, iż człowieka można było tak poniżyć i zagłodzić. Najbardziej zdumiewające było to, jak człowiek tak wychudzony może to wszystko przeżyć. Ponadto wszędzie panował brud, co doprowadzał do wielu chorób i epidemii. Człowiek w obecnych czasach nie jest w stanie uwierzyć, że coś takiego miało miejsce.
Dziś na trasach marszów śmierci znajdują się liczne pomniki upamiętniające tamte wydarzenia. Liczbę zmarłych szacuje się na około 6 tysięcy, z tego znaleziono i pochowano zaledwie jedną szóstą.
Adnotacja:ilustracja pochodzi ze zbiorów Państwowego muzeum w Oświęcimiu
22 marca 2010
Cele bloga
Postanowiłem w tej krótkiej ale jakże klarownej notatce nakreślić cele mojego bloga.
Przede wszystkim blog istnieje dla upamiętnienia tych strasznych czasów jakimi były nie wątpliwie czasy obozów koncentracyjnych.Uważam,że o tych czasach powinno się mówić i ciągle pamiętać. Blog skierowany jest głównie do ludzi młodych i pełni rolę edukacyjną.Na blogu nie są zawarte żadne informacje szerzące ideologię nazistowską,antysemityzm lub rasizm.Blog ten ma uświadamiać nam Polakom ale i nie tylko prawdę o takich zagadnieniach jak:
Obozy koncentracyjne
Holokaust
Oraz przybliżać sylwetki poszczególnych osób odpowiedzialnych za całą tą machinę śmierci.
Z poważaniem
Karol Kurczuk
Przede wszystkim blog istnieje dla upamiętnienia tych strasznych czasów jakimi były nie wątpliwie czasy obozów koncentracyjnych.Uważam,że o tych czasach powinno się mówić i ciągle pamiętać. Blog skierowany jest głównie do ludzi młodych i pełni rolę edukacyjną.Na blogu nie są zawarte żadne informacje szerzące ideologię nazistowską,antysemityzm lub rasizm.Blog ten ma uświadamiać nam Polakom ale i nie tylko prawdę o takich zagadnieniach jak:
Obozy koncentracyjne
Holokaust
Oraz przybliżać sylwetki poszczególnych osób odpowiedzialnych za całą tą machinę śmierci.
Z poważaniem
Karol Kurczuk

